TEST

WOJTEK OLSZEWSKI

15 CZE 18:20

DS3 chic
1.2 Turbo / 3 cyl / 110 km / 205 Nm / 6 AT

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

Duże możliwości personalizacji, żwawe silniki i stylowe smaczki w przestronnym opakowaniu to francuska wizja idealnego auta dla młodego, dynamicznego osobnika. DS stworzył francuską konkurencję dla MINI, i nawet jak gdzieś przeczytam, lub usłyszę od samego Francuza w berecie że jest inaczej, to ja swoje wiem!

WSTĘP

<

<

WNĘTRZE

NAPĘD

PODSUMOWANIE

Nie lubię samochodów miejskich... ale zawsze lubiłem Citroeny. Za kanapowy komfort jazdy i dziwne (ale fajne) rozwiązania, których na próżno szukać u konkurencji. Dlatego odbierając kluczyki od 110-konnego, niebieskiego DS’a 3 miałem mieszane uczucia. Z jednej strony liczyłem na typowo francuskie dziwactwa we wnętrzu, z drugiej obawiałem się emocji porównywalnych do jazdy na ośle. Wróć, spodziewałem się takowych.

Nadwozie

Od razu widać w kogo DS celuje modelem 3. Samochód wyróżnia się z tłumu nie tylko stylistyką, która nota bene tyłem nie nadąża za frontem, ale i kolorystyką. A tą można dowolnie mieszać (możesz sobie na przykład strzelić dach w zebrę). My trafiliśmy na mieszankę niebieskiego lakieru z białym dachem i lusterkami, która przypomina nieco MINI.

Ale w DS’ie nie czuję pazura, sprawia wrażenie raczej potulnego i ugrzecznionego. Najciekawszymi elementami tworzącymi stylistyczne „ja“ opisywanego auta są przednie lampy ledowe i chromowane ramki dookoła grilla. Z tyłu niestety nie jest już tak kolorowo, chyba zapasy energii styliści DS’a wyczerpali na front. Co z tyłu? No nic, serio... dwie lampy, znaczek, koniec. Mimo nie mojej kolorystyki podoba mi się jego jajowata stylistyka. Słupki w kolorze czarnym sprawiają wrażenie, że ich nie ma, a samochód otoczony jest szybą.

Wnętrze

Wewnątrz DS 3 zaznacie dużo plastiku. Dużo świecącego plastiku. Konsola środkowa to królestwo błyszczącego piano black, którego producenci tanich samochodów pchają na potęgę próbując stworzyć fałszywe wrażenie otaczającego Cię luksusu... którego nie ma. W praktyce paluchy, wszędzie kurz i paluchy.

Nie znaczy to, że w środku DS’a nie jest fajnie, miło i przytulnie. Szybko się w nim rozgościłem i przyzwyczaiłem, a intuicyjna obsługa systemu multimedialnego i czytelne zegary wpłynęły pozytywnie na moje odczucia we wnętrzu miejskiego Francuza. Niestety, mimo, że ekran dotykowy sprawnie i szybko reaguje na moje polecenia wielokrotnie się resetował, sam z siebie. Nie brałbym jednak tego do siebie, to pewnie kwestia egzemplarza.

Na pokładzie naszego DS’a było w zasadzie wszystko co być powinno, a i to czego bym się nie spodziewał. Czujniki parkowania, kamera cofania, nawigacja, system audio Denon, a nawet odświeżacz powietrza, którego działania, czy intensywności zapachu niestety nie sprawdziłem, bo nie był napełniony.

Element wnętrza DS’a, która z całą pewnością zasługuje na uwagę to schowek pasażera, który został bardzo zmyślnie usytuowany, niespotykanie daleko od kolan pasażera. Co ciekawe, schowek jest głęboki i pojemny... nie wiem gdzie on się kończy, chyba w komorze silnika. A to z kolei wpływa na poczucie przestrzeni w środku, której uważam jest więcej niż u konkurentów tej klasy, a już z całą pewnością więcej niż w MINI.

Układ napędowy i wrażenia z jazdy

Chciałbym powiedzieć tu dużo i dobrze, ale umówmy się... to drugi najsłabszy silnik w ofercie. PureTech o pojemności 1.2 o mocy 110 KM i 205 Nm i tak śmiga wyjątkowo sprawnie i żwawo, a przynajmniej takie na mnie wywarł wrażenie podczas naszych miejskich wojaży. Auto waży 1090 kg, a zanim na liczniku ujrzysz magiczne 100 km/h poczekasz sobie 9,9 s. Dużą zaletą testowanego auta jest spalanie. Jeździłem nim żwawo, nawet bardzo, jak to miejskim maluchem, który szybko zaczyna wyć z bólu. I nie mogłem wyjeździć baku paliwa. On jeździ, jeździ i jeździ. Mi spalił niecałe 8 litrów z automatem, który i tak mógłby na moje oko i ucho biegi zmieniać nieco wcześniej, bo zdarzyło mu się „zapomnieć“.

Nikt chyba nie wymaga od auta miejskiego z takim silnikiem sportowych osiągów. Ja też nie, ale DS 3 pozytywnie zaskakuje. OK, turbodziura daje mu się we znaki i przy wyprzedzaniu trzeba sobie zrobić sekundowy zapas, ale to na prawdę całkiem dynamiczny i niepaliwożerny samochód idealny na miasto.

Podsumowanie

Tak jak napisałem na początku niniejszego testu – od razu widać w kogo DS chce uderzyć modelem 3. Duże możliwości personalizacji, ciekawe smaczki i indywidualny styl. Co Wam przychodzi na myśl?
No pewnie, że MINI. DS stworzył francuskie MINI i nawet jak gdzieś przeczytam, lub usłyszę od samego Francuza w berecie że jest inaczej, to ja swoje wiem! Wracając do testowanego auta – jest przestronne, jest ładne (no poza tyłem) i nie pasuje do starca.

Kupując DS 3 pokażesz, że jesteś młody, masz styl i nie chcesz jeździć MINI jak każdy inny kto jest młody, ma styl i chce jeździć MINI. A właśnie... i masz hajs, bo DS 3 się ceni. Podstawa w automacie kosztuje prawie 80 000 zł, a egzemplarz taki jak nasz, z nawigacją, systemem audio Denon, czujnikami parkowania, czy światłami tylnymi LED (bo to nie podstawa) kosztuje już 109 200zł. To dużo... a wcale nie zamyka cennika.

Na jego szczycie znajdziesz wersję GT Performance Black Special z silnikiem 1.6 THP o mocy 208 KM i z 6-konnym manualem (automatu nie ma) za 131 900 zł. Kupa kasy, a akurat w tym aspekcie DS nie powinien naśladować drogiego MINI.

ZOBACZ TAKŻE