Citroën C4 Cactus

Piotr Lisowski

7 GRU 18:50

Rip Curl / 1.2 turbo / R3 / 110 KM / 205 Nm @ 1500 obr / 1020 kg / 0-100 9,3 s

Mimo, że Cactus ma 4,16 m długości, waży zaledwie 1020 kg. Dzięki temu w trasie wyprzedzałem równie żwawo, co ciężkie kloce pokroju X5, a do tego hamowałem ze znacznie większą pewnością, gdyż miałem mniej kilogramów do zatrzymania. No i zużyłem przy tym średnio 5 litrów benzyny na 100 km! Minusy? Silny wiatr, ekrany akustyczne i duża prędkość nie są w tym przypadku relaksującą kombinacją.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

To już trzeci C4 Cactus, jakim miałem okazje jeździć. Pierwszy tydzień spędziłem z wersją benzynową o mocy 82 KM, drugi - z dieslem 100 KM, a ten ostatni z trubodołądowaną benzyną 110 KM. I choć z każdym kolejnym tygodniem wady Cactusa coraz bardziej wychodziły na wierzch, tylko upewniłem się w przekonaniu, że jest to jeden z tych samochodów, które warto kupić. Ok, nie jest to może coś, co budzi skrajne emocje, ale mimo wszystko to jeden z niewielu samochodów, który wygląda choć odrobinę inaczej, niż cała reszta. Dodam tylko, że na liście nudnych samochodów użytkowych, którymi ostatnio jestem zachwycony, jest Peugeot 308 i Peugeot 2008 i Opel Astra.

Wrażenia z jazdy

Przez większość życia wydawało mi się, że najprzyjemniej na świecie się jeździ wszystkim z V8 pod maską, dopóki nie przejechałem się pierwszym hot-hatchem. Jazda autem małym, lekkim i bardzo mocnym daje mnóstwo zabawy. W dużej części dlatego, że taki samochód nie tylko sprawnie przyspiesza, ale i zatrzymuje się momentalnie. C4 Cactus nie jest może wyjątkowo mocny, ale 110 KM z momentem 205 Nm od 1500 obr./min i w połączeniu z masą 1020 kg sprawia, że sprawne wyprzedzanie na trasie staje się całkiem przyjemne.

Moja głowa nie do końca przyjmowała do wiadomości, że pod maską pracują tylko 3 cylindry o pojemności 1.2 litra, z turbodoładowniem. Wady? Na pewno mniej równa praca silnika od 4 cylindrów w benzynie. Z drugiej strony i tak brzmi to dużo lepiej, od smutnego klekotu diesla.

Spalanie

Prędkość autostradowa, czyli 140 km/h, zwykle kończyła się wynikiem 7,1-7,3 litra na 100 km. Na trasie jednopasmowej, gdzie wszyscy sunęli dosyć przepisowo, czasami jednak wyprzedzając, uzyskałem całkiem niezłe 5 litrów. Z drugiej spodziewałem się trochę lepszego wyniku, bo z wersji 82 konnej i diesla 100 KM udało mi się wykręcić wyniki w granicach 4 litrów. Dlatego jeżeli ktoś chce mieć jeszcze oszczędniejsze auto, wykręcające spalanie 4 litrów na 100 km, powinien zdecydować się na Cactusa z silnikiem 1.6 diesel o mocy 100 KM. Nie daje może tyle frajdy, ale jest bardziej ekonomiczny.

Wnętrze

Jest kwintesencją minimalizmu, choć na szczęście wszystko jest pod ręką. Do tego dochodzi opcjonalny, dający dobry klimat w środku, dach panoramiczny. Auto można też wyposażyć w podgrzewane fotele, co bardzo doceniłem podczas pierwszego tygodnia zimy. Wszyscy zwolennicy przycisków i analogowych wskaźników będą się tu czuły trochę obco.

Zawieszenie

Jest odpowiednie dla fanów komfortu w mieście. Autem jeździło się przyjemnie po nierównych drogach, nawet pomimo tego że Rip Curl oferowany jest z gigantycznymi, 17-calowymi felgami. Jeżeli chodzi o trasę, dopiero przy 150 km/h dotarło do mnie, że nie Cactus nie prowadzi się jednak tak idealnie. Duży wiatr w połączeniu z prędkością i ekranami akustycznymi sprawiał, że wyjeżdżając zza takich osłon na moim czole pojawiała się kropla zimnego potu.

Nie do końca wiem po co przy skrzyni zamontowano efektowne pokrętło regulacji napędu (m.in. standard, śnieg, piach), bo nie bardzo czułem między nimi różnicę. Do tego napęd przekazywany jest tylko na przednie koła. Mimo wszystko to dobre auto na zimę, którym wybrałem się w Bieszczady, w pierwszy chyba śnieżny weekend. Zaspy były miejscami spore, a ja nie zagrzebałem się ani razu. Auto jest też na tyle wysokie, że mogłem spokojnie przejechać po czyimś polu, kiedy nagle skończyła mi się asfaltowa droga. O dziwo niczym nie zahaczyłem.

Wady?

Jak to jest możliwe, że ceny Cactusa startują już od 49 990 zł? Wprawdzie za podstawową wersję wyposażenia z silnikiem o mocy 82 KM, ale jednak. Nawet w najwyższym wyposażeniu nie ma automatycznego otwierania/zamykania szyb przednich. Przycisk trzeba ciągle trzymać, co trochę denerwowało mnie przy zamawianiu hamburgerów. Ale być może jest to jakiś sposób na zdrowsze odżywianie. Największym problemem okazał się jednak korek wlewu płynu do spryskiwaczy, który nie jest niczym przymocowany do wlewu. Na parkingu spadł mi na podłogę silnika i tyle go widziałem.

Brakowało mi też wysuwania kierownicy. Można ją regulować tylko góra-dół, a z racji posiadania długich kończyn miałem ochotę ją wysunąć bardziej do siebie. Jest też tylko jedno USB, które w dodatku ładuje telefon dosyć ospale. Prosto z Cactusa przesiadłem się do nowej Astry, gdzie USB faktycznie ładuje telefon podczas jego używania - z włączonym ekranem i odpalonym Yanosikiem, a w Citroënie mój Xiaomi Redmi 3S rozładowywał się. No i lewarek, w który wchodzą kolana pasażera, co jest fajne jeżeli jedziesz z piękną dziewczyną i trochę mniej fajne, gdy jest to obcy mężczyzna z Blablacar.

Ceny

Rip Curl to najwyższe wyposażenie, co oznacza że cena Cactusa zwiększa się do 72 590 zł. Dla mnie jak za tak fajny samochód to wciąż nieźle, choć z pewnością znajdzie się ktoś, kto dojdzie do wniosku, że jakiś Hyundai albo Kia jest dużo bardziej rozsądna. Jeżeli ktoś chce silnik diesla 1.6 BlueHDI o mocy 100 KM, ten występuje jedynie w wyposażeniu Shine i kosztuje wtedy 75 590 zł. Jedyne co bym rozważył, to zmiana felg z 17 na 16 calowe. Te z wersji Rip Curl wyglądają świetnie, ale nie są już tak komfortowe, jak te o rozmiar mniejsze.

NASZA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIES. KORZYSTAMY Z USŁUG ADOBE TYPEKIT, GOOGLE ANALYTICS, DISQUS ORAZ FACEBOOK.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków