C klasa AMG jeździ jeszcze lepiej niż wygląda... a wygląda fenomenalnie. Ja go pokochałem. Pokochałem za  sylwetkę, za dźwięk, za to jak się pode mnie układa i jakim jest za*****tym kompanem do codziennej jazdy.

mercedes

amg c63 s

4.0 v8 biturbo / 510 km / 700 Nm

TEST

WOJTEK OLSZEWSKI

20 KWI 20:05

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

Lubię czasem połazić po mieście i nacieszyć oczy tymi wszystkimi superfurami, których mam wrażenie, że ciągle przybywa i przybywa. No i gapią się wszyscy ze mną na czele,
z zachwytem pomieszanym z zazdrością,
i marzą wyobrażając sobie, że to oni siedzą za sterami tych ponad 500-konnych potworów na kółkach.

Mam to niewątpliwe szczęście, że czasem uda mi się wepchać za stery tych supersamochodów. Tak było i tym razem. Dzięki uprzejmości polskiego Mercedesa dopadłem prawdziwego killera z gwiazdą na masce. Zapraszam Was na wspólną przejażdżkę najmocniejszą C klasą – modelem AMG C63 S.

 

Nadwozie

Mimo dwóch par drzwi i nadwozia sedan, już na pierwszy rzut oka widać, że to nie jakiś zwyklak
i lepiej nie pajacować przy nim na światłach, bo szanse na brak łomotu i płaczu pod prysznicem są nikłe. To co odróżnia AMG od bardziej cywilnych wersji C klasy to przede wszystkim szerokie, 19-calowe, grafitowe felgi AMG upchane pod specjalnie poszerzone nadkola. Idealnie grają z białym lakierem budy.

Dorzućmy do tego ceramiczne hamulce ze złotymi zaciskami (zarezerwowane tylko dla wersji S)
i dodatki z karbonu, a otrzymamy już prawdziwe dzieło sztuki samochodowego designu. Naprawdę napatrzeć się na niego nie mogłem, ale chyba wszystkie AMG tak na mnie działają - od A klasy po S. Napakowana, szeroka buda Merca w porównaniu z klasyczną elegancją mnie zachwyca i zdecydowanie wygrywa z podobnym gabarytowo, ale trochę przerysowanym
i przekombinowanym BMW M3.

Wnętrze

Wnętrze opisywanego Merca nie różni się mocno od pozostałych wersji C klasy. To co widać na samym wstępie to sportowe kubły AMG i spłaszczoną u dołu, skórzano-alcantarową kierownicę z emblematem AMG. W naszym testowym aucie fotele obite były czarno-białą tapicerką.

W salonie pewnie wygląda super, ale po kilku tysiącach kilometrów robi się syf, a z białej tapicerki robi się szary. Trzeba z nią zapewne często bywać u autodetailera - taki urok nie tylko tej konkretnej, ale każdej białej skóry na fotelach. Mimo niepraktycznej nieco tapicerki, wnętrze Mercedesa zdecydowanie trafia w moje gusta. Specyficzny wyświetlacz centralny jest kontrowersyjny i spotkałem się
z opiniami, że wygląda jak doczepiony na siłę tablet z biedry.
Ja się z tą głupią opinią nie zgadzam. Wyświetlacz wkomponowany w deskę inaczej niż wszędzie działa tu na plus, nie na odwrót.

We wnętrzu Mercedesa czuję się doskonale, nie podoba mi się jedynie zmiana biegów w kierownicy, ale to oczywiście subiektywna opinia, którą pozostawię każdemu z Was z osobna. Ja wolę w tunelu, ciężko było mi się przestawić do rozwiązania z amerykańskiej furgonetki. Z drugiej strony, tak jak i w przypadku ekranu środkowego jest inaczej niż wszędzie, a indywidzualizm to ceniona cecha
w samochodzie. No dobra, nie czepiam się.

Układ napędowy i wrażenia z jazdy

Tu dochodzimy do sedna! Po naciśnięciu przycisku Start Engine poczujesz, a przede wszystkim usłyszysz za co wywaliłeś prawie 500 tys. zł z dodatkami i dlaczego to wcale nie tak dużo. No dobra, cholernie dużo, ale ten samochód warty jest tej kasy! Tymczasem do rzeczy, czyli o silniku. Otwierając maskę jedyne co wypowiesz to „łooooł” i złapiesz się za głowę...a przynajmniej ja tak zrobiłem. Potężny silnik AMG z dwiema turbinami ułożonymi pomiędzy głowicami złożony został ręcznie przez Pana Uwe Grubera – tak mówi sygnowana plakietka.

A co w nim takiego super? Moc, przyspieszenie, dźwięk...wszystko! 4 litry, V8 i dwie turbosprężarki generują pokaźne 510 KM mocy i 700 Nm, a to z kolei pozwala osiągnąć doskonałe
4 sekundy do setki
i niedorzecznie niskie spalanie podawane przez producenta (8,2 l/100km)
i bardzo przyzwoite, który zmierzyliśmy my: 18-20 l/100km w trybie sportowym i warunkach raczej miejskich, bez oszczędzania. Oczywistym jest, że przy ostrej jeździe spali i 25 l, ale z drugiej strony w trybie ekonomicznym przypuszczam, że zszedłbym do 15. Dla Kowalskiego ujeżdżającego Skodę Fabię 1.4 to i tak kosmos, ale w tej klasie, z tą mocą i osiągami – uważam że to zadowalający wynik i nie płakałbym przy dystrybutorze.

A biorąc pod uwagę, że poprzednie AMG z silnikiem 6.2 l jarało i 30 litrów to już w ogóle duży krok ku ekonomii AMG.

Osiągi i dynamika jazdy, którymi pochwalić się może C klasa AMG nie byłyby możliwe do osiągnięcia, gdyby nie zmodernizowana i przeprogramowana, siedmiobiegowa skrzynia AMG SPEEDSHIFT MCT. Oczywiście automat. Jest niebywale precyzyjna i szybka, w trybie manualnym, czyli przy użyciu manetek w kierownicy zmiana biegu odbywa się momentalnie. To fenomenalna skrzynia, która reaguje
w ułamku sekundy pozwalając jeszcze bardziej kopać tyłki konkurencji.
Pedał w podłogę, dwójka, drwiący z konkurencji bąk z wydechu i w lusterku wstecznym robi się pusto...ten samochód zachęca do ostrej jazdy.

To co najbardziej kocham w AMG to dźwięk. No dobra, najpierw to jak wciska w fotel, zaraz potem dźwięk. Jest jedyny i niepowtarzalny. Kiedy odpaliłem bohatera niniejszego tekstu na zimnym silniku ryczał jak wściekły, a moja siostra skonsternowana zapytała „on się zepsuł?”, a ja jedyne co pamiętam to gęsią skórkę z podjary. Pięknie się drze, ale wtedy kiedy tego chcę. Oczywiście, nawet
w trybie ekonomicznym go słychać, ale na pewno nie można nazwać go uciążliwym.
Za to
w trybie sportowym brzmi dokładnie tak, jak bym tego oczekiwał od AMG – czyli głośno. Dodatkowo,
za lekko ponad 5 tysięcy zamówić możesz wydech z działającymi na zasadzie cicho/głośno klapami sterowanymi z kokpitu.

Nie tylko wydech jest w Mercu wszechstronny. Podobnie jest z zawieszeniem AMG Ride Control oferującego trzy stopnie sztywności zawieszenia – od komfortowego do sportowego. Do tego elektrycznie sterowana szpera umożliwiająca jeszcze lepsze wykorzystanie mocy generowanej przez potężne V8 spod maski sprawia, że C klasa jest pewna w prowadzeniu nawet przy bardzo dużych prędkościach. Oczywiście, możesz też dać C klasie po dupie i wyszaleć się bez wspomagaczy - przeskakujesz ze sprężystego trybu komfortowego w sportowy, wyłączasz ESP i hulaj dusza. Mercedes będzie robił co mu każesz bez słowa sprzeciwu. Pamiętać jednak należy, że przy ponad
500 KM i napędzie na tył łatwo zrobić sobie krzywdę – to zdecydowanie samochód nie dla idiotów.

Podsumowanie

C klasa AMG jeździ jeszcze lepiej niż wygląda...a wygląda fenomenalnie. Zachowanie samochodu, dźwięk, pracę zawieszenia – wszystko dostosujesz do sytuacji wybierając odpowiedni tryb jazdy w AMG DYNAMIC SELECT. To samochód wszechstronny i nadający się do jazdy na co dzień. W swojej klasie Mercedes ma tylko jednego konkurenta – BMW M3. I mimo, że w wyścigu do pierwszej setki różni je tylko 0,3s (na korzyść Mercedesa of course), a BMW jest tańsze o 43,000zł (367,400zł w podstawie) to i tak wybieram C klasę (410.000zł).

Za prezencję, za dźwięk, za to jak się pode mnie układa i jakim jest zajebistym kompanem do wszystkiego.

Poza tym umówmy się... 6 cylindrów, 3 litry pojemności i 431 KM / 550 Nm w BMW wypada nieco biednie przy 8 cylindrach, 4 litrach i 510 KM / 700 Nm w Mercu. AMG zjada konkurencję, w liście moich topów wędruje w ścisły czub stawki.

ZOBACZ TAKŻE