OPEL MOKKA

Cosmo / 1.4 turbo / 140 KM / 200 Nm / 4x4

Do tej pory numerem jeden kategorii aut dla starych ludzi był dla mnie Nissan Qashqai. Noo... ewentualnie Pulsar. Doszedłem jednak do wniosku, że ten pierwszy jest odrobinę za duży, a ten drugi – zbyt niski. Po tygodniu obcowania z Oplem Mokka jestem pewien, że to właśnie on jest nowym numerem jeden mojego specyficznego rankingu.

TEST

PIOTR LISOWSKI

11 KWI 23:30

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

Nie oznacza to jednak, że Mokka jest zła. Jest po prostu praktyczna. No i jest też na drugim końcu skali pt. polot i finezja, gdzie z przeciwnej strony umieściłbym np. Opla Adama. Po pierwsze i najważniejsze, w takich crossoverach i małych SUV-ach jak Mokka, siedzenie jest na wysokości tyłka. Nie trzeba się gramolić z auta przy wysiadaniu jak w hatchbacku, czy ledwo sięgać stopami asfaltu, jak w gigantycznym XC90.

We wszystkich autach czegoś mi dotąd brakowało, by zdobyły ten zaszczytny tytuł. Albo były zbyt ekstrawaganckie, albo za duże, albo miały zbyt twarde zawieszenie. Tymczasem Mokka to samochód bez udziwnień. Nie ma tu nowoczesnych LED-ów. Może poza tymi do jazdy dziennej z przodu. Światła tylne to już jednak zwykłe żarówki.

W środku żadnych ekranów dotykowych. Jest też całe morze przycisków do sterowania różnymi rzeczami, jak za starych dobrych czasów. Nie do końca wiem po co, bo przez cały test używałem tylko kilku z nich. Testowa Mokka była nawet w tym modnym, ale nieco dziwnym brązowym kolorze, któremu również daleko jest do wyrażania młodzieńczej energii.

Silnik

Pod maską mamy 140 KM pochodzących z turbodoładowanego silnika 1.4 z 4 cylindrami. Moment obrotowy wynosi 200 Nm, czyli wcale nie tak dużo. Dla porównania – 3 cylindrowy silnik 1.2 turbo od Citroena/Peugeota generuje 230 Nm przy mocy 130 KM.

I choć te 200 Nm dostępne jest od 1850 obr./min, Mokka nie jeździ jak typowy, turbodoładowany silnik. To raczej coś jak skrzyżowanie silnika z turbo z silnikiem wolnossącym. Niby jedzie od samego dołu, ale mimo wszystko woli wysokie obroty podczas wyprzedzania na trasie.

Brzmienie jest ok. Nie jest to oczywiście dźwięk V8, ale niektóre rzędowe czwórki potrafią brzmieć na tyle mało przyjemnie, że aż zniechęcają do wciskania gazu w podłogę. W Oplu na szczęście nie ma tego problemu, ale przy wysokich obrotach Mokka nie należy do najcichszych.

Skrzynia była manualna, choć jest też automat. Lewarek przypominał mi mocno ten z Peugeota 2008, czy C4 Cactus. Ruchy dźwignią są dosyć duże, ale do jej działania nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Osoby, które nie są mistrzami kierownicy z pewnością będą wolały taką przekładnię, niż sportową, z krótkim drążkiem o małym skoku. Zwyczajnie łatwiej trafić w odpowiedni bieg.

Ale czasami wkurzało mnie zestopniowane skrzni. Przy 80-90 km/h nie do końca wiadomo, czy startować z trójki, która szybko się kończy, czy lepiej z czwórki, gdzie auto nie jest już tak zrywne. Dlatego moje wyprzedzanie często oznaczało zmianę biegu z trzeciego na czwarty wtrakcie wyprzedzania, bo wtedy Mokka przyspieszała najlepiej.

Zawieszenie

Zawieszenie działa bardzo miękko i kojarzy mi się bardziej z francuskimi autami. Może nie jest aż tak miękkie jak Peugeot 2008, ale za to Opel Mokka zachowuje się dużo lepiej w trasie i na zakrętach. Jest też napęd 4x4, nad którym kierowca nie ma absolutnie żadnej kontroli – wszystko dzieje się automatycznie. Z tym, że ostatni raz napęd na wszystkie koła przydał mi się kilka lat temu. Jeżeli ktoś ma podobne podejście, to może od ceny odliczyć 4000 zł i wybrać wersję tylko z napędem na przód.

Multimedia

Najbardziej zaskoczyło mnie wyświetlanie okładek płyt odtwarzanych ze Spotify na ekranie nawigacji. Aplikacja była zainstalowana na telefonie z Androidem, zaś ten połączony był z samochodem tylko przez Bluetooth. Niekiedy okładki wyświetlały się całkiem dobrze, innym razem – całkiem fatalnie. Mimo wszystko plus, bo takie rzeczy nieczęsto widzi się w multimediach samochodowych.

Audio miało "6 głośników premium", co oznacza że muzyki słuchało się przyjemnie, choć niekiedy brakowało basów. Wtedy wchodziłem w equalizer i je podkręcałem. Przy kolejnym kawałku okazywało się, że basów jest za dużo i coś zaczynało brzęczeć w drzwiach.

Trochę mnie to dziwi, ale już nie tak mocno jak kiedyś, gdy podobne brzęczenie usłyszałem w BMW serii 4 z audio Harman Kardon za 360 tys zł. Dlatego mimo wszystko Mokka oferuje nienaganne granie, jak na tą klasę samochodu. Z drugiej strony mam też w głowie jeszcze tańszą Hondę Jazz, którą jeździłem niedawno, gdzie 6 głośnikowy zestaw audio może nie brzmiał idealnie, ale za to w drzwiach nic nie brzęczało, nawet gdy podkręciłem basy.

Wnętrze

Nie robi specjalnego wrażenia za dnia. Gdy wsiadłem do auta przywitało mnie morze przycisków, brak systemu bezkluczykowego, czarne plastiki – standard. Sytuacja zmienia się mocno, gdy zapada zmrok. Podświetlanie zegarów robi bardzo dobre wrażenie. Całość dodatkowo podkręca podświetlana listwa przed pasażerem oraz delikatnie podświetlone drzwi w okolicach klamek.

Wyposażenie

Miłym dodatkiem od Opla była przetwornica 230V zamonowana z tyłu, w konsoli środkowej, dostępna dla pasażerów tylnej kanapy. To kolejny Opel, w którym widzę taki niewielki, ale bardzo przydatny dodatek. Miałem też podgrzewaną kierownicę oraz przednie fotele, czyli kolejne rzeczy które najczęściej widuję bez dodatkowej opłaty w Oplu i Hyundaiu. Teraz idzie wiosna i być może trudno to zrozumieć, ale gdy na zewnątrz jest -15, podgrzewanej kierownicy nie zamieniłbym na żaden inny dodatek. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko panoramicznego dachu. W wyposażeniu jest tylko klasyczny szyberdach, ale i on wymaga dopłaty – 3100 zł.

OnStar

Na pokładzie był też system OnStar, który automatycznie łączy nas z konsultantem, gdy w aucie wybuchnął poduszki powietrzne. Dlatego nawet gdy będziemy nieprzytomni, służby ratunkowe będą dokładnie wiedziały, gdzie znajduje się samochód i zostanie wysłana nam pomoc.

Dostęp do lokalizacji można wyłączyć, a wtedy konsultant nie dowie się, gdzie znajduje się nasze auto. Z kilkoma jednak wyjątkami. Lokalizacja zostanie udostępniona niezależnie od ustawień właśnie po uruchomieniu poduszek, po wciśnięciu przycisku SOS lub po zgłoszeniu kradzieży auta. Z czasem, choć nie wiadomo kiedy, system ma także oferować dostęp do Internetu. Jak to możliwe? OnStar do łączności wykorzystuje LTE, a samochód ma też moduł Wi-Fi, który udostępni Sieć wszystkim pasażerom.

Właściciele smartfonów z Androidem i iOS mogą też korzystać z aplikacji OnStar RemoteLink. Potrafi ona m.in. podawać lokalizację auta, uaktywnić światła i klakson, czy zamknąć auto będąc daleko poza zasięgiem kluczyka. Można też zdalnie sprawdzić ilość paliwa, ciśnienie w oponach, czy wrzucić w nawigację auta trasę przejazdu. Przydatna sprawa.

Podsumowanie

Testowa wersja auta nie należała do najtańszych. Wyposażenie Cosmo i silnik 1.4 turbo z napędem 4x4 to najwyższa opcja odmiany benzynowej, co oznacza 88 250 zł. Ewentualnie 84 750 zł, jeżeli załapiemy się na model z roku 2015. Decydując się na taką wersję dostaniemy przede m.in. świetnie wyglądające, 18 calowe felgi, dwustrefową klimatyzację, czujnik deszczu, czy przyciemniane szyby.

Do wersji Cosmo jest też kilka pakietów zawierających m.in. lepszą nawigację, reflektory bi-ksenonowe i LED-y do jazdy dziennej, czy system rozpoznawania znaków drogowych. Można też dorzucić elektryczne ogrzewanie powietrza w układzie nawiewu, dzięki czemu nie trzeba rozgrzewać silnika, by w aucie zrobiło się ciepło. Oznacza to, że testowa Mokka kosztowała dodatkowe 9850 zł więcej.

Ceny Opla Mokka zaczynają się od 66 450 zł za najprostszą wersję Active z wolnossącym silnikiem benzynowym 1.6 115 KM. Co ciekawe najtańsza Mokka ma nawet klimatyzację, odtwarzacz mp3, tempomat, przyciski na kierownicy, elektryczne szyby oraz podgrzewane lusterka.

Co zamiast Opla Mokki? Właśnie czytam, że np. Peugeot 2008, którego bardzo polubiłem. Auto ma jednak tylko 4,16 m, podczas gdy Opel – 4,28 m. Kolejne porównanie widzę do Nissana Juke. Łączy je nietypowa bryła, fakt. Ale Juke jest jeszcze krótszy – 4,14 m i ma znacznie mniej miejsca w środku, niż Mokka. Zwłaszcza dla pasażerów tylnej kanapy.

Dla mnie Mokka to bardziej konkurent Nissana Qashqai (4,38 m), przynajmniej jeżeli chodzi o odczucia z jazdy i gabaryty. Z tym, że nieco większy Nissan kosztuje więcej. W najwyższym wyposażeniu jest to 101 300 zł lub 110 100 zł, zależnie od tego, czy będzie to silnik 1.2 turbo 115 KM, czy 1.6 turbo 160 KM.

ZOBACZ TAKŻE