RENAULT TWINGO
Bizuu / 0.9 turbo / 90 KM / 135 Nm / RWD

Przedstawiając same suche fakty, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z całkowicie innym autem, niż w rzeczywistości. Gdybym komuś z was powiedział, że będę testował samochód z silnikiem umieszczonym z tyłu i napędem na tylna oś, to czy pomyślelibyście o Twingo? Pierwsze wasze skojarzenia popłynęły by w stronę jakiejś sportowej fury o mocy przekraczającej 300 KM. Miałem tak samo, więc bez krępacji...

TEST

ZIEMOWIT ZIEMKIEWICZ

1 KWI 19:10

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

Tradycyjnie zacznę od wyglądu zewnętrznego. I tu pojawia się pewien problem. Bo całość niemiłosiernie biła mnie po oczach i nie jestem w stanie obiektywnie podejść do tematu. Nie ma chyba na rynku bardziej kobiecego auta. Dodatkowo testowany egzemplarz był w pastelowym blado niebieskich kolorze, który aż ociekał estrogenem. Prawdę mówiąc wstyd mi było poruszać się tym pojazdem za dnia. Samochód przyciągał spojrzenia bardziej niż goła laska w kościele. Wyraz twarzy innych facetów, widzących mnie w tym pojeździe, był mieszanką politowania ze współczuciem. Widać doskonale, że projektanci jako grupę docelową obrali sobie kobiety. Heteroseksualni faceci nie mają czego szukać w Twingo.

Wnętrze

Spróbuje więc odnaleźć w sobie kobiecą naturę i popatrzę na malucha od Renówki z innej perspektywy. Zajmując miejsce za kierownicą każda kobieta doceni detale z motywem kwiatków na pokrywie schowka i mieszku lewarka zmiany biegów. Dodatkowo schowek zaprojektowany jest w taki sposób, że może służyć jako… torebka! Babski ornament kwiatowy to „wina” pakiety Bizuu, w jaki doposażony był nasz egzemplarz Twingo. Nie mam pojęcia co to oznacza, ale doczytałem, że tajemnicze „Bizuu” to jakaś marka ciuchów dla energicznych kobiet. No cóż, kłócił się nie będę.

Pomijając te dwa elementy, reszta wnętrza utrzymana jest w kolorystyce nadwozia. Deska rozdzielcza oraz boczki drzwi wykonane są z twardego plastiku. Na pocieszenie wszystko do siebie dobrze przylega i nie skrzypi na wybojach. Kabinę Twingo wyposażono dość obficie. Bo w tej klasie auta zobaczyć automatyczną klimatyzację, tempomat, nawigację, czy dotykowy ekran środkowy jest niezwykle trudno. Do tego dochodzi przyzwoite audio, Bluetooth, system multimedialny R-link i dobrej jakości kamera cofania. Z miejscem w kabinie jest dość krucho, ale i tak konstruktorzy dokonali cudów, aby wysunąć koła jak najdalej i stworzyć tym samym jak najwięcej przestrzeni dla pasażerów i bagażu.

Przestrzeń wewnętrzna i bagażnik

Jeżdżąc kilka dni tym małym samochodem najbardziej narzekałem na miejsce na lewą nogę. Nie miałem za bardzo co z nią zrobić. Nie mogłem jej odstawić po prostu na bok, bo z podłogi wystawała jakaś dziwna platforma. Stawiając stopę na niej po kilku kilometrach cierpła mi noga. Ale może w przypadku drobnej kobiety ta wada będzie zaletą. Kto wie.

Kilka słów należy napisać o bagażniku. Wiedząc, że konstruktorzy Twingo zamontowali silnik z tyłu pojazdu, spodziewałem się bagażnik znaleźć z przodu. Zdziwiłem się kiedy odkryłem, że pod przednią maską znajdują się tylko wlewy do płynów ustrojowych oraz akumulator. Nie ma tam w ogóle miejsca na bagaż i trzeba umęczyć się z jej otwarciem. Cała procedura jest dość skomplikowana i konia z rzędem każdemu, kto dokona tego za pierwszym podejściem.

Wracając do prawidłowego bagażnika, który znajduje się w tradycyjnym miejscu, chcę powiedzieć, że nie ma tragedii. Biorąc pod uwagę, że w tylnej części pojazdu musiał zmieścić się silnik, to przestrzeń bagażowa jest nad wyraz duża. Licząc w litrach do dyspozycji mamy 219 litrów, a po złożeniu na płasko oparć tylnej kanapy będzie aż 980 litrów. Jedyny mankament to wysoka linia ładunkowa.

Silnik

Rozpisałem się na temat wyglądu zewnętrznego i wnętrza Twingo, ale to co bardziej interesujące zostawiłem na później. Mam na myśli nowatorski sposób umieszczenia silnika i napęd na tylną oś. Chociaż z tym „nowatorskim” to trochę przesadziłem, biorąc pod uwagę, że poczciwy Fiat 126p miał te same rozwiązania techniczne. Lepiej byłoby napisać, że są to rozwiązania niespotykane często w obecnych czasach. Wszyscy nauczyliśmy się, że miejskie auto musi mieć silnik z przodu i napęd na przednie koła. A to nie prawda...

Francuscy inżynierowie udowodnili, że rozwiązania sprzed lat mogą być z powodzeniem stosowane także i dzisiaj. Sercem testowego Twingo był 3 cylindrowy silnik o pojemności 0.9 litra i mocy aż 90 KM i 135 Nm. Jednostka napędowa wyposażona w turbosprężarkę sprawiała, że lekkie (1018 kg) auto zasuwało jak mała rakieta. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h to 10,8 sekundy, a prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 165 km/h. Szkoda, bo małe Twingo miało ochotę jechać jeszcze szybciej.

Motor, który siedział w Twingo przypadł mi do gustu. Sprawiał wrażenie jednostki zestrojone bardziej sportowo, niż można było by się tego spodziewać po aucie miejskim. Żeby nie fakt drżenia silnika po przełączeniu na bieg jałowy uznałbym, że Twingo ma najlepszy motor w swojej klasie.

Zawieszenie i hamulce

Zawieszenie Twingo nie było jego mocną stroną. Zawias był dosyć twardy i słabo radził sobie z poprzecznymi nierównościami. Jednocześnie podczas pokonywania zakrętów czuć było, że auto ma tendencje do szorowania lusterkami po asfalcie.

Wszystkich, którzy by chcieli wykorzystać tylny napęd i polatać tym autkiem bokiem, muszę zmartwić. Konstruktorzy zainstalowali tak czułe ESP, że nawet najwytrwalsi skapitulują. Jedyne co może się udać to ruszenie z delikatnym piskiem kół spod świateł.

Pochwalić Twingo należy za promień zawracania, który wynosi zaledwie 8,6 m! Wynik ten jest konsekwencją kąta skrętu przednich kół, który wynosi aż 45 stopni. Niezbyt podobał mi się układ hamulcowy. Działa w sposób zero-jedynkowy. Po wciśnięciu środkowego pedału, albo nic się nie działo, albo lądowałem twarzą na przedniej szybie.

Podsumowanie

Renault Twingo to przede wszystkim najbardziej dynamiczne auto miejskie na rynku. Żaden inny producent nie upchnął aż 90 KM w 3,6 m długości i to sprawia, że Twingo jeździ się bardzo przyjemnie. Dzięki turbodoładowaniu nawet wyprzedzenie 2-3 samochodów za jednym razem nie stanowi zbyt dużego wyzwania.

Ponadto Twingo jest nadziane szeregiem nietuzinkowych rozwiązań. Dobrze spasowane, bogato wyposażone i oryginalne w swoim wyglądzie. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że tego typu auta są tylko gadżetami, które mają udawać samochody. Pomalowane w krzykliwe kolory wyposażone w nietypowe rozwiązania mają przyciągać bogatych tatusiów, którzy chcą zrobić prezent swoim córeczkom. I to drogi prezent! Samochód w takiej konfiguracji jaką przyszło mi testować kosztuje w salonie w granicach 50 tys. zł. I nie wiem czy warto aż tyle płacić za tego typu pojazd.

ZOBACZ TAKŻE