Volvo V40
Cross Country

D2 2.0 diesel / 120 KM / 280 Nm / 6 manual / FWD

Volvo jest marką, która przechodzi obecnie rewolucyjne zmiany. Wymiana całej gamy modeli rozkręca się na całego. Po modelu XC90 przyszedł czas na S90 i V90, a w kolejce czeka już nowy XC60 itd. A co mają począć osoby, które szukają czegoś mniejszego? Tacy klienci skazani są na model V40, który jest już na rynku dobrych kilka lat.

TEST

ZIEMOWIT ZIEMKIEWICZ

27 KWI 18:30

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

I właśnie o tym modelu będziecie mogli przeczytać w dalszej części testu. Pełna nazwa auta, to Volvo V40 Cross Country D2. Dla bardziej wytrawnych motomaniaków będzie oczywistym fakt,  że w moje ręce trafiła najsłabsza wysokoprężna wersja. Na pocieszenie dodam tylko, że silnik został sprzężony z 6 stopniową automatyczną skrzynią biegów. Dodatkowym bonusem było to, że testowy egzemplarz był “terenową” odmianą Cross Country.

Wygląd zewnętrzny

Różnic między cywilną odmianą V40 a jego pseudo-terenowym wcieleniem jest kilka. Najważniejsza to taka, że Cross Country jest o 4 centymetry wyżej zawieszony. Za te dodatkowe centymetry Volvo każe sobie dopłacić okrągłe 7 tys. zł. Dużo, nie dużo, trudno ocenić. Co prawda zwiększony prześwit nie pomoże w terenie, ale już na jakiś większy krawężnik można spróbować podjechać. Aby już na pierwszy rzut oka było wiadomo, że mamy do czynienia z wyjątkową wersją V40, samochód otrzymał plastikowe nakładki na progi i zderzaki. Więcej zmian nie zaobserwowałem.

Ogólny wygląd zewnętrzny jest poprawny i dość zachowawczy. Nie krzyczy designem i nie stara się na silę wyróżnić z tłumu. Jest przeciwieństwem testowanej w tym samym czasie przez mojego redakcyjnego kolegę  Hondy Civic. Patrząc na V40 Cross Country widać doskonale starą szwedzką szkołę designu.

Wnętrze

Wnętrze V40 w pierwszej chwili nie zachwyciło mnie swoim urokiem. Prawdę mówiąc moje pierwsze słowa brzmiały „Ale bieda”! Trochę wynika to z faktu, że jak już producent daje nam do testowania samochód, to stara się aby była to wersja kompletnie doposażona. A tu taki zonk. Po pierwszym kręceniu nosem odkryłem, że źródłem mojego niezadowolenia nie było wcale ubogie wyposażenie ale raczej kolorystyka wnętrza. Kabina utrzymana była w kolorze popielatym, który bardziej przypominał spalony las niż łąkę pełną kwiatów. Nie żebym od razu chciał mieć kwiatki na mieszku drążka zmiany biegów ale kilka kolorowych akcentów na pewno by nie zaszkodziło.

Kolejnym minusem, na który muszę zwrócić uwagę to panel centralny. Cztery pokrętła, za pomocą których obsługuje się większość funkcji nie są zbyt fortunnym rozwiązaniem. Za każdym razem kiedy chciałem powiększyć mapę w nawigacji, zmieniałem temperaturę. Chciałem ściszyć radio, podkręcałem nawiewy, i na odwrót. Dopiero pod koniec testów ogarnąłem o co w tym wszystkim chodzi.

Trochę ponarzekałem. Teraz przyjemniejsza część. Pochwalić Volvo należy za bardzo dobrą jakość tworzywa z którego została wykonana deska rozdzielcza. Widać już na pierwszy rzut oka, że tu nikt nie oszczędzał. Wszystko jest miękkie, dobrze spasowane i sprawia wrażenie solidności. Kupując Volvo możesz być pewny, że po kilku latach nic nie odpadnie, nie zmieni koloru ani nie zacznie wydawać z siebie dziwnych dźwięków.

Ogromny plus daje za fotele. Jakiś czas temu mocno chwaliłem siedzenia w Renault Espace, w Volvo mamy bardzo zbliżone siedziska. Może bez funkcji masażu ale wygodne jak cholera. Po kilkudziesięciu samochodach jakie dane mi było testować w czasie ostatnich kilkunastu miesięcy dużą uwagę zwracam na komfort w codziennym użytkowaniu. Bo co z tego, że kupisz samochód z fajnym silnikiem i super wyglądem jak po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów twoje cztery litery będą prosiły o litość.

Ilość miejsca we wnętrzu jest optymalna. Biorąc pod uwagę gabaryty, kabina jest przestronna. Z tyłu nikt nie powinien narzekać na brak miejsca na nogi, ale za to może na przestrzeń nad głową. Koniec końców, cztery dorosłe osoby mogą podróżować V40- tką w jak najbardziej znośnych warunkach. Gorzej niestety ma się sprawa przestrzeni bagażowej. Tutaj Volvo nie jest mistrzem w swojej klasie. Pojemność w litrach to tylko 335, a dodatkowym minusem jest wysoka linia załadunku i nisko umieszczona tylna półka.

Silnik i osiągi

Volvo V40 D2 Cross Country wyposażone było w 2 litrową jednostkę wysokoprężną o mocy 120 KM i 280 Nm. Niewielka moc silnika w połączeniu z dużą masą auta ( 1486 kg ) sprawiała, że osiągi były dość dyskusyjne. Co prawda prędkość maksymalna na poziomie 190 km/h jest ok. Ale już przyspieszenie do 100 km/h to inna para kaloszy. Zanim udało mi się zobaczyć stówę na zegarze minęły wieki. Według danych producenta wartość przyspieszenia to 10,5 sekundy, ale moje odczucia w tej kwestii były znacznie gorsze. Sprawne wyprzedzanie TIRa to nie jest koronna dyscyplina tego silnika. Co prawda jak już się rozpędzi to można uznać, że samochód daje radę.

Niestety każde hamowanie powoduje, że od nowa skrzynia biegów musi wspinać się po kolejny szczebelkach. Jak już jesteśmy przy skrzyni biegów to warto powiedzieć, że testowane przeze mnie Volvo miało na pokładzie 6 stopniową automatyczną skrzynię biegów. Bardzo dobrze współgrała z jednostką napędową. Czytaj była tak samo powolna! Jedyne co zaobserwowałem na plus to, to że zmiana biegów przebiegała bez żadnego szarpnięcia.

Zawieszenie

Osiągami testowane Volvo mnie nie uwiodło, ale to zawsze można łatwo zmienić decydując się na mocniejszą wersję silnikową. Z zawieszeniem i właściwościami jezdnymi nie jest już tak łatwo i na to właśnie warto zwrócić uwagę przy zakupie. W kwestii zawieszenia Volvo wypada bardzo dobrze.

Widać, że konstruktorzy przyłożyli się do roboty i stworzyli zawias, któremu nie straszne są polskie drogi. Przy wyższych prędkościach samochód prowadzi się pewnie i nie ma tendencji do myszkowania po drodze. W zakrętach jest identycznie. Auto zachowuje stoicki spokój bez względu na to czy suniemy wolno przez miasto czy szalejemy po górskich serpentynach.

Podsumowanie

Volvo to szwedzka ( chińska ) marka aspirująca do segmentu premium. Ale czy na pewno Volvo V40 może konkurować z Mercedesem A-klasse czy BMW 1? Może kiedy ukaże się kolejna generacja V40 z najnowszym designem znanym z XC90. Na pewno jeszcze nie teraz. Jedyne co zbliża Volvo V40 do niemieckiej konkurencji to jakość wykonania i cena. Jeśli chodzi o ten drugi parametr to powiem szczerze Szwedzi ( Chińczycy ) odpłynęli. Z egzemplarz z jakim mogłem przez kilka dni obcować, życzą sobie 150 tys. zł! Szok!

ZOBACZ TAKŻE