Piotr Lisowski

08 KWI 17:15

Renault
Captur

Night & Day / 1.2 TCe / 118 KM / 205 Nm / 0-100 9,9 s / max 192 kmh

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

A crossover to taki wygodniejszy hatchback. Ten ma 4,12 m długości, czyli jest to coś pomiędzy zwykłym Clio, a kombi. Ale idea crossoverów jest jak najbardziej słuszna, choć mało porywająca. Captur ma 17 cm prześwitu (zamiast 12 cm jak w Clio), dzięki czemu krawężniki są mniej straszne. Jednocześnie takie auta nie są gigantyczne jak SUV-y, więc zużywają od nich znacznie mniej paliwa.

Poza tym do hatchbacków wsiada się za nisko, a do dużych suvów - typu X5 czy XC90 za wysoko, przez co bardzo łatwo wybrudzić nogawkę spodni o progi. Tymczasem crossover ma siedzenie na idealnym poziomie, a jego napompowana sylwetka daje bardzo fajne wrażenie przestrzeni w środku. Tak brzmi definicja trochę nudnego, ale za to najbardziej praktycznego samochodu świata.

ZALETY

Zawieszenie jest tak miękkie, że po wszystkich miejskich dziurach jedzie się bajecznie gładko. Zaglądając do wnętrza, schowek to temat z jakim nie spotkałem się nigdy wcześniej. Nie jest otwierany, a wysuwany jak szuflada i zaskakująco głęboki - ma pojemność 11 litrów. Do tego jest elegancko podświetlony - zarówno otwarty jak i zamknięty.

Przestrzeń w środku robi naprawdę duże wrażenie. Mam 1,9 m wzrostu i po wygodnym zajęciu miejsca za kierownicą wciąż jakoś mieszczę się na tylnej kanapie, czego o Clio Grandtour (czyli kombi) powiedzieć nie mogę.

Bagażnik ma od 377 do 455 litrów, wszystko zależy od tego jak ustawimy przesuwaną tylną kanapę. Moim zdaniem jest duży, a co najważniejsze - jego podłoga ma 2 poziomy. Dzięki temu gdy składamy kanapę, tylną półkę można wrzucić pod podłogę. Idealnie.

Silnik też jest tematem z kategorii zalet. Ma 1.2 litra pojemności, 4 cylindry, jest turbodoładowany, benzynowy i osiąga moc 118 KM. Moment obrotowy wynosi 205 Nm i jest dostępny przy 2000 obr./min. Ok, nie są to wyśrubowane wartości jak na rok 2017, ale silnik radzi sobie z tym autem bez problemu, nawet przy wyprzedzaniu w trasie. Duży wpływ ma na to niewielka masa własna - 1,2 tony.

Zużycie paliwa z racji bardziej napompowanych gabarytów jest bardziej zmienne w porównaniu do Clio. Ale trzymając 90 km/h komputer zwykle pokazywał 4,5-5,5 litra na 100 km. Rozpędzając się do autostradowej prędkości 140 km/h należy spodziewać się już wyników w granicach 7,5-8 litrów.

Sam dużo jeżdżę w trasie, więc osobiście pewnie zdecydowałbym się na silnik 1.5 dCi 110 KM, który jest jeszcze bardziej dynamiczny i ekonomiczny, chociaż trochę bardziej telepie. Pomimo tego to dla mnie najprzyjemniejsza jednostka z oferty Renault dla osób które dużo podróżują.

Multimedia i ekran dotykowy są bardzo dobre. Interfejs jest czytelny, a 7 calowy ekran LCD daje radę na tle konkurentów, gdzie wciąż często można spotkać mniejsze wyświetlacze o słabszej jakości. Poza tym całość jest responsywna, jak na branżę motoryzacyjną oczywiście, a nie w odniesieniu do najnowszego iPada. Można nawet wykupić nawigację TomTom z informacją o korkach na żywo.

Był też system bezkluczykowy! Co prawda nie taki, że sam otwiera drzwi gdy podchodzimy do auta. Trzeba jeszcze wcisnąć przycisk na klamce. Ale to i tak o niebo wygodniejsze rozwiązanie od zwykłego pilota, gdy idę do samochodu z pełnymi rękami siatek. A kluczyk (kartę) po prostu trzymamy w kieszeni i nawet nie ma potrzeby jej wyciągania. Poza tym w Capturze wszystko działało za każdym razem, a w Clio czy Talismanie bywało z tym różnie.

WADY

Skrzynia biegów jest manualna, ma 6 przełożeń i... czasami miałem kłopot z gładkim przerzuceniem piątki na szóstkę. Było też gniazdo USB, które praktycznie nie ładowało mojego telefonu, z czym nie miałem problemu w Talismanie, czy Megane.

Przyczepić się też muszę do audio, które w porównaniu do konkurentów gra przeciętnie. Nie ma też możliwości opcjonalnej zmiany na coś lepszego, podczas gdy w Clio można dokupić całkiem fajne nagłośnienie Bose.

W środku słychać też pracę zawieszenia, ale piszę to po 3 tygodniach spędzonych za kierownicą BMW, Mercedesa i Infiniti. No i wnętrze to jednak królestwo plastiku. Twardego, połyskującego w tonie lekko sugerującym, że nie jest to wykonanie z najwyższej półki. Clio pod tym względem sprawia lepsze wrażenie.

Nie mogłem też znaleźć idealnie wygodnego miejsca za kierownicą, mimo że można ją regulować w dwóch płaszczyznach. Kierownica jest mocno pochylona, przez co jakbym się nie ustawiał, albo nie sięgałem jej górnej części, albo nie miałem miejsca na nogi.

Nie ma tu reflektorów ksenonowych, nie wspominając już o światłach LED mijania/drogowe, co jest dostępne w Clio jako opcja. Są tylko LED-y do jazdy dziennej wrzucone w zderzak, co w porównaniu do poliftowego Clio wygląda... tak sobie. No i światła mijania/drogowe to zwykłe halogeny. Niby nie można nim nic zarzucić, ale w porównaniu do komfortu posiadania LED-ów w nocy - to trochę przepaść.

CENY

Ceny tego samochodu, niesłusznie porównywanego do Nissana Juke, który jest znacznie mniejszy w środku, startują od 56 100 zł. Silnik ma wtedy 0.9 litra pojemności, wygląd auta jest znacznie skromniejszy, a klimatyzacja wymaga pakietu z radioodtwarzaczem za 3000 zł.

Za wersję jaką jeździłem, to limitowana seria NIGHT&DAY, trzeba zapłacić 71 100 zł, ale nawet wtedy pod maską pracuje wspomniany silnik benzynowy 0.9 litra o mocy 90 KM. Wersja 1.2 TCe 120 KM kosztuje już 74 100 zł. Jeszcze droższy jest 110 konny diesel, który w tej najwyższej odmianie wyposażenia kosztuje 82 600 zł. Ale nawet wtedy trzeba dorzucić do skóry - 4000 zł, kamery cofania - 1500 zł, podgrzewanych foteli - 1000 zł, czy innej stylizacji nadwozia - do 2800 zł.

PODSUMOWANIE

Podsumowując... wybrałbym Clio Grandtour. Jestem jeszcze w miarę młody i sprawy, więc wyciąganie tyłka z niższego samochodu nie jest dla mnie problemem. Niższym autem też nigdy się nie zakopałem, a odkąd wyremontowali drogi w moim mieście, zderzaków nie zostawiam, więc prześwit jest dla mnie umiarkowanie istotny.

Clio ma nad Capturem poważną przewagę w postaci reflektorów Full LED. Widoczność w nocy jest dzięki temu tak dobra, że żadne podwyższone zawieszenie nie może się temu równać.

Można też chwilę poczekać na poliftowego Captura 2017. Odświeżona wersja ma wspomniane światła Full LED o nazwie Pure Vision, zupełnie jak Clio. Pojawiła się też opcja dachu panoramicznego, a z takim wyposażeniem Captur wydaje mi się już fajniejszy od Clio.

NASZA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIES. KORZYSTAMY Z USŁUG ADOBE TYPEKIT, GOOGLE ANALYTICS, DISQUS ORAZ FACEBOOK.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków