Piotr Lisowski

Citroën C1

19 LUT 12:20

1.0 VTi / R3 / 69 KM / 95 Nm / 5 MT / 0-100 13 s

Czy warto? To trudne pytanie, jak zawsze. Ale na obecną chwilę to dla mnie najlepsze auto do jazdy po mieście i załatwiania ważnych spraw, bez martwienia się o miejsce do parkowania. Jeżeli jednak kierowca sięga 1,9 m wzrostu, Citroëna C1 trzeba traktować jako auto 3 osobowe.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

ZALETY

W C1 najbardziej spodobały mi się wymiary. Auto ma zaledwie 3,46 m długości i 5 drzwi. To tak, jakby uciąć 1/3 klasy E, zostawiając tę samą liczbę drzwi i bagażnik. Nie mam pojęcia jak to się udało, ale dzięki temu C1 można zaparkować wszędzie. Mniejsze jest tylko bliźniacze Aygo, a cała reszta "małych" samochodów - większa.

Ostatnio miałem poważną misję - kupić psu specjalne tabletki na niezjadanie własnych kup - bo to znacznie ochładzało nasze relacje. Pojechałem więc do centrum miasta i obserwowałem, jak ludzie w swoich ogromnych samochodach nerwowo szukają miejsc do parkowania. W tym czasie wjechałem w mniejszą lukę między autami i szybko załatwiłem co trzeba. Gdybym w tym czasie jeździł Navarą, mój pies prawdopodobnie wciąż jadłby kupy, więc z mojego punktu widzenia C1 jest ewidentnie lepszym autem. Jeżdżąc tym maluchem dużo mniej martwisz się o to, gdzie zaparkujesz.

Druga sprawa, Citroën jest wyjątkowo lekki, waży 840 kg, przez co jazda zimą była przyjemnością. Ładowałem się w największy śnieg, bez najmniejszych obaw, czy z niego wyjadę. On nie wbija się w zaspy, tylko po nich przejeżdża. Jednocześnie niespecjalnie mogę marudzić na boczne podmuchy podczas wyjazdu zza ekranów akustycznych przy prędkościach 120-140 km/h. Było naprawdę znośnie, jak na tak małe pudełko. W mieście jeździło się dosyć miękko, choć nie tak miękko, jak nieco droższymi i większymi modelami Citroëna. Ale mimo to, było komfortowo, a z praca zawieszenia nie drażniła ucha.

Klimatyzacja miała pokrętła, bez ustawiania temperatury elektronicznie, ale szczerze mówiąc ten brak w ogóle mnie nie rusza. Jeżeli komuś to nie pasuje, za 1200 zł można to zmienić. Były też LED-y do jazdy dziennej. Światła mijania i drogowe to już zwykłe H7, które na szczęście świeciły dosyć przyzwoicie. Jeżeli ktoś chciałby reflektory Full LED, niestety nie w C1. W ogóle chyba w tej klasie tego nie widziałem. Szkoda, bo jest to element wyposażenia, który powinien być zamontowany standardowo w każdym samochodzie. Dzięki temu w nocy widać wszystko i jedzie się naprawdę dużo pewniej. Ale, do tematu.

Po wejściu do środka było skromnie, co wynikało z podstawowego wyposażenia. Wyświetlacza LCD, czy nawigacji nie miałem. Ale można sobie zamontować 7 calowy ekran za 2200 zł lub wybrać najwyższe wyposażenie.

Mam 1,9 m wzrostu i twierdzę, że miejsca na kolana z przodu jest zaskakująco dużo. Oczywiście za mną już nikt się nie zmieści, jeżeli sam chcę siedzieć komfortowo. Dlatego jeżeli ktoś szuka auta do komfortowego przewozu 4 wysokich osób, powinien rozglądać się za samochodami które ma co najmniej 4,1-4,2 m długości. Przy 3,46 m to po prostu niemożliwe.

Niby nie było kamery cofania, ale kurde... tutaj jak obracałem głowę do tyłu, miałem wrażenie, że widać wszystko co znajduje się tuż za tylną osią. Auto jest tak krótkie, a widoczność tak dobra, że dopłata do takiego gadżetu w C1 jest raczej średnim pomysłem.

Mimo naprawdę skromnego wyposażenia, niewiele mi w sumie brakowało, może poza podgrzewanymi fotelami przy bardzo niskich temperaturach, ale te są w opcji. Rekompensował to silnik, który szybko się nagrzewał. Miałem za to licznik spalania chwilowego oraz średniego. Była klimatyzacja, szyby z przodu elektryczne, z tyłu - uchylane. Lusterka boczne regulowane elektrycznie też mogą być, ale wymagają dopłaty 300 zł.

Jeżeli chodzi o przyspieszenie... no nie jest to torpeda. Kiedy jechałem w pojedynkę, TIRy wyprzedzało się gładko. Gdy na pokładzie pojawiły się 3 osoby, było to wyzwanie. Testowe auto miało pod maską litrowy silnik o mocy 68 KM. Dlatego jeżeli ktoś ma potrzebę wybrać się do innego miasta, to albo będzie jechał bez przesadnego wyprzedzania, albo powinien wybrać wersję 1.2 o mocy 82 KM.

Na papierze wygląda to tak, że 69 KM rozwijane jest przy 6000 obr./min, a moment obrotowy 95 Nm(!) uzyskiwany jest przy 4300 obr./min. Nie ma turbo, więc przed wyprzedzaniem trzeba pamiętać, by wkręcić silnik do połowy skali. Z drugiej strony nie chcę dramatyzować, bo to nie jest tak, że wyprzedzać się nie da. Trzeba pamiętać, że ta moc odpycha tylko 840 kg.

WADY

Skrzynia biegów trochę odbiegała od tego, do czego przyzwyczaili mnie Francuzi. Wrzucenie jedynki często wymagało użycia siły. Z racji, że aktualnie podróżuję Volkswagenem Up, widzę że skrzynia w małym aucie może pracować znacznie lepiej. Ale znowu w Volkswagenie słabują hamulce, więc z dwojga złego...

Trzeba też odpowiednio skonfigurować wnętrze, żeby auto wyglądało atrakcyjnie. Moja testówka w żadnym stopniu nie przypominała C1 zdjęć, które widać pomiędzy akapitami, z powodu podstawowego wyposażenia. Wszystko było czarne, jednokolorowe i dosyć ponure, podczas gdy można wyjechać z salonu tym samym autem o zupełnie innym charakterze.

Jest to oszczędne auto, ale to nie mistrz w swojej kategorii. Zaznaczam jednak, że pomiary odbywały się podczas srogiej zimy. C1 przy utrzymywaniu 90 km/h potrzebował 5 litrów benzyny na 100 km, zaś przy 140 km/h wynik zwiększał się do poziomu 7-8 litrów. Wiem, że PSA ma w swojej ofercie samochody większe, cięższe, o dwa razy większych mocach, które palą mniej, np. C4 Cactus, C3, 2008, 208. Czyli praktycznie wszystko z silnikami 1.2 turbo.

CENY

Ceny małego Citroëna C1 zaczynają się od 36 200 zł za wersję Live, czyli najprostsze wyposażenie. Dostajemy wtedy ten sam silnik, co w aucie testowym - 1.0 i 3 cylindry o mocy 68 KM. Najwyższe wyposażenie Shine zwiększa tę kwotę do 44 200 zł. Jeżeli chcemy nieco sprawniej wyprzedać, trzeba zainwestować w silnik 1.2, również 3 cylindrowy, rozwijający 82 KM. Wtedy cena, przy najwyższym wyposażeniu, rośnie do 47 200 zł.

Ale i nawet wtedy dopłaty wymaga np. system Active City Brake, który zatrzyma auto przed kolizją, gdy nam się zapomni - 2200 zł. Szyby przyciemniane to wydatek 400 zł, a podgrzewane fotele - 1000 zł.

W standardzie wyposażenia Shine jest już 7 calowy ekran LCD, a za 200 zł możemy Citroena wzbogacić o obsługę radia cyfrowego DAB. Kamera cofania - 800 zł, klimatyzacja automatyczna i światła - 1200 zł. System bezkluczykowy - 1500 zł, a skóra - 2200 zł. A za 500 zł można dorzucić do wnętrza trochę kolorów.

NASZA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIES. KORZYSTAMY Z USŁUG ADOBE TYPEKIT, GOOGLE ANALYTICS, DISQUS ORAZ FACEBOOK.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków