Piotr Lisowski

Renault TALISMAN
Grandtour

8 LUT 17:15

initiale paris / 1.6 dci / 160 km / 380 nm / 6AT / 0-100 9,6 s / 4control

Renault próbuje wszystkich przekonać, że Talisman jest dopasionym kombi klasy premium już za 154 400 zł, bo tyle kosztuje najbogatsza wersja Initiale Paris z dieslem dCi 160 KM i 2 sprzęgłowym, 6 stopniowym automatem. Jaki zatem jest sens wywalania dwa razy większej kasy na Volvo V90, albo trzy razy większej na Mercedesa klasy E? Prestiż, wiadomo, ale co poza tym?

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

Nie ma się co oszukiwać, Talisman wygląda naprawdę dobrze. Żadne auto nie zdobyło u nas tyle polubień pod zdjęciami, co właśnie Talisman Grandtour, włączając w to Volvo V90, czy Mercedesa klasy E. Pytanie brzmi - jak auto klasy średniej, pretendujące do klasy premium, ma się do topowych modeli z najwyższej półki?

Najbardziej uwagę zwraca to, że Talisman pali więcej od wyżej wymienionych. Przy utrzymywaniu prędkości 140 km/h zużywa do 8 litrów oleju napędowego na 100 km, bo 6 stopniowy automat utrzymuje wtedy ponad 2500 obr./min. Taki Mercedes stopni ma 9 i przy 140 km/h trzyma okolice 1500 obr./min zużywając średnio 5,5 litra paliwa. Jadąc 120 km/h należy spodziewać się spalania 7 litrów, zaś przy 90 km/h da się spokojnie uzyskać 5 litrów, a czasami nawet mniej.

Po drugie - Talisman Grandtour jest 10 cm krótszy od Volvo. Auto mierzy w wersji kombi 4,87 m, podczas gdy "prawdziwa" klasa premium, czy V90 ma 4,94 m. Z drugiej strony Talisman ma 608 litrów na bagaże, a Volvo - 560 l.

Zalety

Mam nieodparte wrażenie, jakby ktoś w Volvo puścił informacje do Renault o V90 i tak powstał Talisman. Wnętrze Renault bardzo przypomina mi kombi tworzone przez Szwedów. Identyczny jest ekran na konsoli centralnej, jest duży i pionowy. Bardzo podobne jest też wykończenie, przez co całe wnętrze prezentuje się zaskakująco dobrze.

Do sterowania mamy spory ekran dotykowy (8,7") lub osobny joystick z 3 przyciskami. Działa to tak samo jak w Mazdzie, czyli o niebo wygodniej i prościej niż w Mercedesie, czy BMW. Takie Volvo joysticka nie ma, ma za to bardziej responsywny ekran dotykowy. Multimedia w Renault stoją na zaskakująco wysokim poziomie. Ekrany są wyraźne i działają płynnie.

Poza tym po podejściu do auta z kluczykiem w kieszeni, automatycznie zapalały się światła pozycyjne i podświetlenie ziemi zamontowane w lusterkach. To jest naprawdę fajny i praktyczny gadżet, bo w nocy widać wszystko pod nogami, bez żadnego kombinowania. Dobrą opcją jest też automatyczne zamykanie drzwi, z wyraźnym piknięciem, gdy odchodzimy od auta. Renault rozwiązało system bezkluczykowy w Talismanie naprawdę dobrze na tle całej konkurencji.

Audio od Bose gra bardzo dobrze, choć nie tak powalająco jak topowe audio z Superba, V90, czy klasy E. Fajne jest również toi, że za kierownicą także zamontowano wyświetlacz LCD, który pełni m.in. rolę prędkościomierza i obrotomierza. Klasyczne wskazówki pokazują tylko poziom paliwa i temperaturę silnika. Oczywiście można zmieniać jego style graficzne, jak w większości samochodów.

Siedzenia są bardzo wygodne, mają wbudowany masaż, choć nie jest on aż tak rozbudowany jak ten w V90. Mimo wszystko lepiej go mieć, niż nie mieć, co doceniłem przy długich trasach. Rozsiąść się można wygodnie, bo regulacja kierownicy i fotela jest tak duża, że nawet osobnik o wzroście 1,9 m znajdzie wygodne dla siebie miejsce.

Z pracą zawieszenia mam spory problem. Z jednej strony jest ono bardzo miękkie i spore nierówności w kabinie odczuwalne są w naprawdę niewielkim stopniu. Jeżeli ktoś stwierdzi, że jest ono zbyt miękkie, nie ma problemu. Układ Electronic Damper Control jest w stanie się utwardzić amortyzatory za naciśnięciem jednego przycisku. Osobiście jednak przez większość testu jeździłem w trybie Comfort i ani trochę nie narzekałem na prowadzenie przy wyższych prędkościach. Zawieszenie ma jednak wady, o czym wspominam nieco dalej.

Jest też system 4 kół skrętnych 4conrol, który zmienia położenie tylnych kół o 3,5 stopnia. Nie jest to wiele, ale czuć to wyraźnie. Podczas jazdy po mieście odnosiłem wrażenie, jakby samochód zawijał się wokół zakrętów. Poza tym Talisman przy dużych prędkościach prowadzi się naprawdę dobrze i stabilnie.

Złącze USB ładowało telefon bardzo szybko! To bardzo ważne, gdyż spotkałem się z tym tylko w najdroższych samochodach, m.in. we wspomnianym Volvo i Mercedesie. Chodzi mi o to, że przy włączonym Yaonosiku i ekranie, bateria w moim Xiaomi Redmi 3S wciąż była coraz bardziej naładowana, podczas gdy np. w takim Citroenie C3 - trzymała stały poziom naładowania. Niestety wciąż jest to problem ogromnej większości nowych samochodów, więc brawa dla Renault.

Poza tym miałem wentylowane fotele. Ta funkcja zdarza się naprawdę rzadko w samochodach innych, niż tych najdroższych. Poza tym są one podgrzewane, jak i kierownica, ale to już standard nawet w tańszych samochodach. Światła LED zapewniały naprawdę dobrą widoczność w nocy. Kto choć raz przejedzie się z takimi reflektorami, nie bardzo będzie chciał się przesiadać do aut ze światłami halogenowymi.

W ogóle światła LED w Talismanie to osobny temat. Przednia lampa zintegrowana jest po części w karoserii, po części w zderzaku, co wygląda dobrze. Tylny LED jest cienki i długi, że prawie łączy lewy i prawy reflektor. I choć to subiektywne odczucie, Talisman w nocy prezentuje się po prostu wystrzałowo.

Silnik. Nie do końca wiedziałem do jakiej kategorii go dodać, ale niech będą zalety, bo nie jest taki zły. To diesel twin-turbo o pojemności 1.6 litra, generujący 160 KM oraz 380 Nm, czyli parametry swobodnie wystarczające do napędzania tego auta.

Tej mocy jednak nie widać do końca. Gdyby ktoś mi powiedział, że auto ma 130-140 KM, pewnie bym uwierzył. Wciśnięcie gazu nie powoduje wg mnie takiego przyspieszenia, jakie sugerują dane techniczne. Z drugiej strony trochę się czepiam, bo mimo to Talismana z tym silnikiem trudno określić słowem powolny. Nie jest jednak ultra-dynamiczny. Osoby poszukujące mocnych wrażeń powinny zdecydować się na 200 konną benzynę.

Skrzynia nie sprawiała problemów. Biegi zmieniane były płynnie, szybko, choć ciągle utrzymuje że EDC nie jest najlepszą, 2 sprzęgłową skrzynią na rynku. Ale jest na tyle dobrze, żeby nie narzekać. Wszystko to zapewnia przyspieszenie do 100 km/h w 9,6 sekundy, czyli sporo. Wersja benzynowa o mocy 200 KM robi to w 7,9 sekundy. Do elastyczności podczas wyprzedzania nie mam jednak zarzutów.

Bardzo podobało mi się nagrzewanie w zimie. Nie mam pojęcia jak, ale ogrzewanie Renault natychmiast wypuszcza z siebie gorące powietrze na szybę, podczas gdy w większości samochodów zawsze trzeba czekać na rozgrzanie silnika. Mała pierdoła, która cieszy.

Wady

Całe wnętrze w dotyku jest trochę tańsze od V90, czy Mercedesa klasy E. Choć w przypadku Mercedesa już nie tak bardzo, bo w testowanym przeze mnie W213 trzeszczały plastiki, a w Talismanie już nie. Materiały sprawiają jednak wrażenie, jakby były cieńsze, lżejsze i nieco tańsze. Z drugiej strony nie przeszkadza mi to w niczym i na pewno nie jest warte dopłaty 100 tys. do Volvo, czy 200 tys. do Mercedesa.

Prawe lusterko... zawieszało się. Na początku nie mogło znaleźć swojego ustawienia, zaprogramowanego wcześniej. Potem na szczęście mu przeszło. Miałem też problem z bezkluczykowym otwieraniem drzwi - kilka razy. Po prostu szarpałem za klamkę z kluczykiem w kieszeni i nic sie nie działo.

Zawieszenie ma też swoją ciemną stronę. Do kabiny dociera dużo odgłosów. Słychać jak się jedzie np. po kamieniach. Słychać też większe dziury, mimo że ich nie czuć po tyłkiem. Wygłuszenie nie jest najlepsze. Pod tym względem Talisman najwyraźniej odstaje od innych samochodów, nawet tych tańszych, bo prosto z Talismana przesiadłem się do Peugeota 308. Reasumując - auto tłumi nierówności dobrze, choć trochę za głośno.

Światła LED mijania i drogowe były obecne, ale dosyć mało inteligentne. Miały wprawdzie automatyczną funkcję włączania świateł drogowych, ale na zasadzie 0/1. A systemy LED doświetlające pobocze, znacznie poprawiające widoczność, dostępne są już od jakiegoś czasu w autach znacznie tańszych, np. w nowej Astrze.

Ceny

Wersja kombi, czyli Grandtour startuje od 111 900 zł za wyposażenie Zen z 150 konnym silnikiem TCe. Ale wyposażenie nie jest bogate, a silnik - nie jest moim zdaniem najlepszy. Dużo rozsądniejsza wersja z dieslem o mocy 160 KM i pojemności 1.6 litra to już wydatek od 123 400 zł za wyposażenie podstawowe, do 154 400 zł - za najdroższą wersję Initiale Paris. Czy warto? Jeżeli ktoś ma w poważaniu prestiż, myślę że tak.

NASZA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIES. KORZYSTAMY Z USŁUG ADOBE TYPEKIT, GOOGLE ANALYTICS, DISQUS ORAZ FACEBOOK.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków