PAWEŁ BIJATA

A jednak Uber ukradł technologię Google. Potwierdził to sąd.

Poznaliśmy wyrok sądu z San Francisco. Uber musi oddać skradzione dokumenty należącej do Google firmy Waymo. Przewoźnik może jednak nadal samodzielnie prowadzić prace nad autonomicznymi pojazdami.

Wszystko zaczęło się od  Alphabet, spółki matki Google. Firma oskarżyła Ubera o kradzież własności intelektualnej. Spór wywiązał się o technologię stosowaną przez Google przy konstrukcji autonomicznego samochodu Waymo. O przywłaszczenie oskarżono Anthonego Levandowskiego, który był dyrektorem wykonawczym w firmie Waymo. Levandowski odszedł z firmy Waymo i otworzył swój wlasny start-up o nazwie Otto. Firmę Otto po kilku miesiącach nabył właśnie Uber.

Współpracował z Uberem zanim odszedł z Google

Prawnicy zatrudnieni przez Alphabet próbowali dowieść, że Levandowski wszedł we współpracę z Uberem w momencie gdy był jeszcze pracownikiem Waymo. Twierdzili również, że od początku w zmowie Levandowskiego i Ubera chodziło o przejęcie wspomnianej technologii. Sędzia William Alsup, który prowadził sprawę uznał, że dowody przedstawione przez Waymo są wystarczające.

Uber o wszystkim wiedział, teraz ma zwrócić dokumenty

„Wynik przeprowadzonego śledztwa wskazuje na to, że Uber zatrudnił Levandowskiego pomimo tego, że wiedział albo powinien wiedzieć, że posiada on ponad 14 tys. poufnych plików Waymo, które przypuszczalnie mogły zawierać własność intelektualną Waymo” – napisał sędzia Alsupa. Zgodnie z decyzją sądu, Uber musi zwrócić wszystkie dokumenty do sądu lub do firmy Waymo. Ma czas do końca maja. Sąd zakazał również Levandowskiemu uczestniczenia w pracach nad specjalnymi czujnikami Lidar, które są ważnym elementem autonomicznego samochodu.

16 MAJ 16:25

 

NASZA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIES. KORZYSTAMY Z USŁUG ADOBE TYPEKIT, GOOGLE ANALYTICS, DISQUS ORAZ FACEBOOK.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków