proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

Renault Espace

Initiale Paris / 1.6 dCi Twin Turbo / 160 KM / 380 Nm / EDC 6b

Renault Espace jest samochodem, którym jeździ się jak łodzią. I to nie jest obelga, ale pochwała charakterystyki zawieszenia. Daje nam to poczucie unoszenia się nad jezdnią. Wszelkie niedoskonałości nawierzchni są gdzieś tam pod nami.

TEST

ZIEMOWIT ZIEMKIEWICZ

24 MAR 22:30

Bohaterem dzisiejszego testu będzie flagowy Van od Renault. Mowa o modelu Espace. Samochód okazał się dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nie spodziewałem się spotkać auta tak wszechstronnego, wygodnego i nowoczesnego. Ostrzegam przeciwników francuskiej motoryzacji, że ten test nie będzie wodą na wasz młyn.

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY

Pierwszym zaskoczeniem był wygląd zewnętrzny, którego nie da się porównać z niczym, czym jeździłem do tej pory po polskich drogach. Francuski producent połączył dwie bryły nadwozia. Vana i SUVa. Nie wiedząc czemu ten zaskakujący mezalians nie odrzuca swoim wyglądem. Powiem więcej, nadwozie nowego Espace stanowi spójną całość i jest doskonałą alternatywą dla wszechobecnych SUV-ów.

Kibicuje mocno Renaultowi w promowaniu nowej drogi stylistycznej, bo prawdę mówiąc, pseudo-terenówki zaczynają mi się już nudzić. „Co za dużo, to i świnia nie lubi”. A w przypadku Espace mamy dużą bryłę Vana połączoną z wyższym zawieszeniem i ogromnymi, 19 calowymi kołami, które nadają sylwetce terenowego rysu. Chociaż ten terenowy akcent jest tylko i wyłącznie zabiegiem stylistycznym, nie mającym pokrycia w rzeczywistych właściwościach trakcyjnych. Renault nawet nie próbuje silić się na pozory i nie oferuje w modelu Espace napędu na 4 koła.

WNĘTRZE

Ale oferuje znacznie więcej niż napęd na obie osie, który w codziennym użytkowaniu samochodu jest w gruncie rzeczy zbędnym dodatkiem podnoszącym znacząco cenę auta. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po otwarciu wielkich drzwi, to tak samo wielkie fotele kierowcy i pasażera. Prawdę mówiąc, jak do tej pory nie jeździłem samochodem, który by miał wygodniejsze siedzisko niż Renault Espace.

Dodatkowo fotele w testowanym egzemplarzu doposażone były w elektryczną regulację ustawień, oraz masaż. Ta funkcja dostępna jest po naciśnięciu specjalnego przycisku i wybraniu na głównym ekranie intensywności, szybkości i rodzaju masażu.

Ekran środkowy bardzo przypomina ten, który znamy z najnowszych modeli Volvo. Jest tak samo czuły i wyraźny, chociaż ciut mniejszy niż tablet w nowym XC90. Miejsca dla kierowcy i pasażera jest pod dostatkiem, ale za to przestrzeni na tylnej kanapie jest znacznie mniej, niż w poprzedniej wersji Espace. Mowa szczególnie o przestrzeni nad głową. W obecnym modelu sufit z tyłu jest niżej aż o 12,5 cm. Może to stanowić problem dla rosłych osób, które najnormalniej w świecie będą walić głową o podsufitkę.

Przyciski na kierownicy, jak i te nieliczne na konsoli centralnej, są dobrze przemyślane. Jedyne do czego nie mogłem się przyzwyczaić, to sterowanie radiem spod kierownicy, rodem z Citroenów lat 90. Zegary główne są bardzo czytelne i zmieniają się zgodnie z trybem jazdy na jaki się zdecydujemy. A trybów, spośród których możemy wybierać, jest aż 5. Czyli w kolejności: Neutral, Comfort, Perso, Sport i Eco.

Wraz ze zmianą grafiki zegarów idzie również zmiana koloru podświetlenia kabiny. Najefektowniej wygląda to, rzecz jasna nocą. Poza bajeranckim oświetleniem ambientowym Espace miał do zaoferowania dużo więcej gadżetów. Ale nie ma się co dziwić, bo Renault dał nam do testów najbogatszą z możliwych wersję wyposażenia – Initiale Paris.

Gadżety w testowanej Renówce można podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich to fajne użyteczne dodatki, druga to zbędne funkcje, bez których da się żyć. Do pierwszej grupy mogę zaliczyć genialną nawigację, która jak po sznurku prowadzi do celu, i trzeba być kompletnym idiota, aby coś pomylić. Dodatkowo, super sprawą jest system multimedialny R-Link 2, elektrycznie sterowana klapa bagażnika oraz dwustrefowa automatyczna klimatyzacja.

Druga grupa, czyli elementy zbędne, jest znacznie krótsza i prawdę mówiąc zawiera tylko dwie pozycję. Pierwsza to wyświetlacz przezierny, wysuwany z obudowy zegarów głównych. Nie wiedząc czemu, francuscy inżynierowie nie zrobili go tak jak reszta świata, ale poszli w klimaty rodem z myśliwca. Specjalna szybka, na której wyświetlane są podstawowe parametry auta jest... dziwna. Chodzi o to, że patrząc na nią kręciło mi się w głowie.

Drugą pozycją jest asystent parkowania, który ma za zadanie zaparkować za nas nasz samochód. Nie dość, że jest to bardzo stresujące, to dodatkowo strasznie długo trwa zanim komputer uzna, że już zaparkował.

CHARAKTERYSTYKA ZAWIESZENIA

Renault Espace jest samochodem, którym jeździ się jak łodzią. I to nie jest obelga, ale pochwała charakterystyki zawieszenia. Miękko zestrojony zawias daje nam poczucie unoszenia się nad jezdnią. Wszelkie niedoskonałości nawierzchni, są gdzieś tam pod nami. Auto nie zachęca do szaleńczej jazdy na granicy przyczepności, ale raczej do nieśpiesznego przemieszczania się wraz z rodziną z punktu A do punktu B.

SILNIK I OSIĄGI

Testowany egzemplarz wyposażony był w motor Diesla o pojemności 1,6 litra i mocy aż 160 KM i 380 Nm. Tak wysokie parametry jednostka napędowa zawdzięcza podwójnemu turbodoładowaniu. Jednak moc silnika nie przekłada się w znaczący sposób na osiągi. Ale nie ma się co dziwić, biorąc pod uwagę gabaryty i masę własną wynoszącą równe 1963 kg. Według zapewnień producenta przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje Espacowi 9,7 s, a prędkość maksymalna jaką potrafi osiągnąć ta wersja kończy się na 200 km/h.

SPALANIE

Co do pierwszej liczby mam pewne zastrzeżenia. Ale już druga wartość jest jak najbardziej możliwa do osiągnięcia. Jest jeszcze coś w kontekście cyferek, czym muszę się z wami podzielić. Pierwszy raz w życiu zbliżyłem się na mniej niż litr do spalania, jakie publikuje producent. Otóż mój najlepszy wynik na trasie liczącej 240 km, to nie mniej ni więcej tylko 5,5 litra oleju napędowego na 100 km. Producent podaje 4,7l.

BEZPIECZEŃSTWO

Dwusprzęgłowa automatyczna skrzynia biegów o 6 przełożeniach nie jest może tak szybka jak niemiecka konkurencja, ale na potrzeby Espaca jest aż nadto wyrafinowana. Dużym plusem okazał się układ hamulcowy. Hamulce w tym rodzinnym samochodzie mogłyby zawstydzić niejedno auto aspirujące do miana usportowionych sedanów.

Dodatkowym elementem poprawiającym wygodę i bezpieczeństwo jest system czterech kół skrętnych, czyli 4control. Przy niewielkich prędkościach ustawia on tylne koła w przeciwnym kierunku do przedniej osi, co pozwala uzyskać mniejszy promień skrętu. Podczas szybszej jazdy tylna oś skręca tak jak przednia, co powoduje lepsze zachowanie w zakrętach.

Bezpieczeństwo w Renault Espace jest na wysokim poziomie o czym świadczą nie tylko doskonałe hamulce i system kół skrętnych, ale również mnogość asystentów, którzy bronią nas i chronią, przed lekkomyślnym zachowaniem na drodze. Jednak na jedno w aspekcie bezpieczeństwa chciałbym zwrócić uwagę Renaultowi.

Aktywny tempomat w Espace może być przyczyną kolizji, a nawet groźnego wypadku. Ustawiając zadaną prędkość możemy założyć, że samochód będzie panował nad szybkością naszego auta, jak również nad odległością od poprzedzającego go pojazdu. Ale to nie jest takie oczywiste. Nie wiedząc czemu aktywny tempomat od czasu do czasu potrafił mi się wyłączyć i gdyby nie awaryjne hamowanie w ostatniej chwili, zwiedzałbym tylna kanapę w samochodzie przede mną.

PODSUMOWANIE

Nowy Espace jest samochodem z którym najtrudniej było mi się rozstać, jak do tej pory. Po tygodniu jazdy przekonałem się do rozwiązań proponowanych przez Francuzów i z czystym sumieniem będę polecał to auto każdemu. Renault Espace to dla mnie rodzinny Van o terenowym zacięciu i komforcie limuzyny z segmentu Premium.

Pewnie liczni fani poprzednich generacji Espace zarzucą nowej konstrukcji brak przestrzeni, ale to nie prawda. Samochód moim zdaniem jest skrojony na miarę potrzeb obecnej rodziny i żeby nie jego wysoka cena, oscylująca w granicach 170 tys. zł, nie widziałbym lepszej alternatywy na rynku motoryzacyjnym.

ZOBACZ TAKŻE