Piotr Lisowski

29 STY 21:55

Citroën C3

Shine / 1.2 / turbo / 3 cyl / 110 KM / 205 Nm / 5MT / 0-100 9,3 s

Poprzedni C3 był tak nudny, że aż musiałem sobie przypomnieć jak wygląda i szczerze mówiąc znów nie pamiętam. A wygląd wcale nie najfajniejszą cechą nowego Citroëna C3, bo jest nią połączenie 110 KM i 205 Nm (od 1500 obr./min!) z masą 1050 kg. Nowy C3 to w sumie taki Cactus, tyle że lepiej wyposażony, o 10 000 zł tańszy i 16 cm krótszy.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

Zalety

Silnik i zawieszenie

Auto jest lekkie i ma spory moment obrotowy od samego dołu, więc chętnie przyspiesza na każdym biegu i przy każdych obrotach, co w autach tej klasy jest raczej rzadkością. Dzięki temu wyprzedzanie w trasie było naprawdę przyjemne. To przekłada się na zaskakującą frajdę z jazdy, jak na coś o długości 3,99 m.

Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje w przypadku tego silnika (1.2, 3 cylindry, turbo) 9,3 - 10,4 sekundy, zależnie od felg i wyposażenia. Jednak na papierze wynik nie robi wrażenia i nijak ma się do radochy z elastyczności tego malucha. O brzmienie silnika też nie trzeba się martwić. Ok, jest dosyć nietypowe, ale wciąż przyjemniejsze od małych, 4 cylindrowych silników z turbo.

Spalanie jest znakomite, o ile jedziemy 90-100 km/h. Wtedy auto trzyma przyzwoicie niskie obroty i bez problemu można osiągnąć średnie zużycie paliwa nie przekraczające 4,5-5 litrów na 100 km. Praca zawieszenia to typowy Citroën, co oznacza ultra-komfortowe tłumienie nierówności na nierównych, miejskich ulicach, nawet pomimo dużych felg.

Fajne wnętrze

C3 jest w sumie takim lepszym i mniejszym Cactustem, w trochę bardziej okrzesanej wersji. W porównaniu do niego zmienił się m.in. ekran LCD. Jest dużo wyraźniejszy, działa znacznie płynniej i ma fajniejszą grafikę. Jest to naprawdę górna półka z tego, co aktualnie można spotkać w samochodach.

Do tego opcjonalnie auto można wyposażyć w nawigację z informacjami o korkach TomTom, której działanie bardzo mi się podobało. To jedna z niewielu nawigacji, która znała moje tajne skróty na odcinku Chełm - Warszawa i chętnie przez nie prowadziła, omijając zakorkowaną trasę główną. Audio grało dobrze, było sporo basów, a dźwięk był całkiem czysty. Do tego w drzwiach nic nie brzęczało, więc słuchanie muzyki okazało się przyjemne.

Bogate wyposażenie

Podgrzewane fotele, jak się zdarzają w autach tej wielkości, to już jest dobrze. Są dostępne m.in. w konkurencyjnym Renault Clio, ale tam nie działają zbyt dobrze. Mają 2 tryby pracy - albo są wyłączone, albo parzą w tyłek. W C3 fotele przednie mają aż 3 tryby grzania, dzięki czemu każdy znajdzie ustawienie odpowiednie dla siebie.

W porównaniu do Cactusa nowy C3 ma też szyby elektryczne z tyłu! Cactus, nawet w najbogatszym wyposażeniu, miał z tyłu szyby uchylne, jak w Maluchu. Nie przeszkadzało mi to za zupełnie, ale z drugiej strony rzadko kiedy jeżdżę na tylnych siedzeniach. Kolejna sprawa, lusterko elektrochromatyczne, czyli takie co się samo przyciemnia. Niedostępne w Cactusie, a w C3 jest ono częścią wyposażenia Shine.

Wbudowany wideorejestrator!

Jest nawet fabryczny wideorejestrator, z funkcją przesyłania nagranych filmów do telefonu z użyciem Wi-Fi, więc nie trzeba kombinować z kablami. Wystarczy aplikacja na telefon. Jak dla mnie świetny pomysł. No i najważniejsze, obecny jest także prawy nawiew powietrza w kabinie, bo w Cactusie go nie było. Pamiętam, że w C4 brakowało też regulacji kierownicy przód/tył, przez co znalezienie w miarę wygodnego miejsca zajęło mi trochę czasu. W C3 osobom wysokim będzie siedziało się dużo wygodniej, bo kierownica wysuwa się w naprawdę dużym zakresie.

Dałbym sobie głowę uciąć, że tylne lampy są LED-owe, ale właśnie czytam że jednak nie. W każdym razie też prezentują się bardziej nowocześnie, niż te z Cactusa. No i dach panoramiczny kosztuje 1800 zł, czyli całe 200 zł taniej niż w Cactusie. Jest to wprawdzie całkiem bezużyteczny gadżet, ale jakże przyjemny.

Ceny

Też są wystrzałowe. Startują od 39 900 zł, czyli najtańszy Cactus jest o 10 000 zł droższy. Wyposażenie Shine w C3, czyli najwyższe, z tym silnikiem i z 5 stopniowym manualem, to już koszt 58 900 zł. Cactus w takiej konfiguracji kosztuje 10 690 zł więcej.

Wymiary

Gdzie więc tkwi haczyk, skoro C3 jest lepiej wyposażony i tańszy, to po co istnieje C4 Cactus? C3 jest po prostu mniejszy, dokładnie o 16,1 cm. Całkowita długość to 3,996 m, czyli mniej więcej tyle co Fabia, Ibiza, czy Polo. To znowu przełożyło się na mniejszy bagażnik w porównaniu do Cactusa. Z 358 litrów zrobiło się 300, czyli w sumie wciąż nieźle - więcej niż w Polo i mniej niż w Fabii.

No i jak zająłem miejsce za kierownicą, w C3 już raczej nikt się za mną nie zmieści, podczas gdy w Cactusie jeszcze dało się kogoś upchnąć. Po części wynika to z faktu, że mam 1,9 m wzrostu, a po części z tego, że w autach o długości 4 m zawsze brakuje miejsca z tyłu.

Wady

Spalanie przy 140 km/h

Jeżeli ktoś szuka auta do szybkich, długich i oszczędnych podróży autostradami, to mam już gorsze wiadomości. Przy 140 km/h należy spodziewać się już wyniku 7,5-8 litrów na 100 km. Dla porównania nowy Mercedes klasy E z 2 litrowym dieselm o mocy 190 KM, z masą własną o 650 kg większą od C3, palił przy tej prędkości 2 litry mniej! Z tym że za jednego Mercedesa można kupić 7 Citroenów C3.

Na szczęście lada moment w salonach ma pojawić się C3 z 6 stopniowym automatem, co może być strzałem w dziesiątkę. Poza tym nie wysokie spalanie przy prędkościach autostradowych to norma w autach małych i tanich, więc nie będę tu specjalnie cisnął nowemu C3. Za niskie zużycie paliwa przy wysokich prędkościach zwyczajnie trzeba wyłożyć więcej pieniędzy.

Trzeba mieć też na uwadze, że C3 nie do końca nadaje się do bardzo szybkiej jazdy po trasach szybkiego ruchu, z ekranami akustycznymi, podczas silnego wiatru. Niewielka masa powoduje, że czuć każdy wyjazd zza takiego ekranu. Jeżeli ktoś ma żyłkę rajdowca i lubi jeździć z prędkościami ponad 150 km/h, powinien szukać auta większego i cięższego.

Wycieraczki

Miałem też problemy z wycieraczkami. O ile spryskiwacze doskonale działały podczas postoju, to w trasie strumień płynu kierowany był na sam dół szyby, a ja niewiele widziałem. W tej kwestii Cactus był lepszy, bo tam płyn wypuszczany był bezpośrednio z piór wycieraczek, a nie ze spryskiwaczy na masce. Trochę na siłę przyczepić się mogę do tego, że plastik na drzwiach mógłby być lepszy, ale to jedyny fragment wykończenia auta, do którego miałem wątpliwości.

NASZA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIES. KORZYSTAMY Z USŁUG ADOBE TYPEKIT, GOOGLE ANALYTICS, DISQUS ORAZ FACEBOOK.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków