Piotr Lisowski

NOWA KLASA E

14 STY 14:00

Mercedes-Benz E 220 d / W213 / 194 KM / 400 Nm / 9AT / 0-100 7,3 s

Jeżeli ktoś szuka ultra-komfortowej, dynamicznej i oszczędnej limuzyny na długie i częste podróże, chyba nie umiem wskazać lepszej alternatywy. Mocy jest tyle, że nie trzeba martwić się o bardzo sprawne wyprzedzanie, a jeżdżąc po autostradzie w ramach przepisów można uzyskać spalanie rzędu 5,5-6,5 litra. Idealny obraz klasy premium zakłócają jednak skrzypiące plastiki imitujące drewno.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

zalety

Zawieszenie

Najlepsza rzecz w tym Mercedesie to zawieszenie. Pod względem komfortu absolutnie wymiata wszystko, czym do tej pory jeździłem. Jest pneumatyczne, z możliwością szybkiego podniesienia za pomocą osobnego przycisku. No nie pamiętam auta, które gładziej sunęłoby po dużych nierównościach, a jednocześnie tak pewnie prowadziło się po trasach szybkiego ruchu.

Nowy Touareg też zrobił na mnie duże wrażenie, potem nie przypominam sobie nic co by mnie wyrwało z butów, aż do testu klasy E. Z racji, że nie jestem zwolennikiem dużych SUV-ów, bo prowadzą się w klocowaty sposób, oficjalnie mianuję tego Mercedesa najbardziej komfortowym autem, jakim jeździłem w ciągu ostatnich 2 lat.

Ekrany LCD

Kolejna sprawa której próżno szukać we wszystkich innych samochodach, to ekran nawigacji. Jest po pierwsze ogromny, gigantyczny. W zasadzie są to dwa osobne ekrany, jeden nad konsolą centralną, a drugi zamiast liczników, za kierownicą. Są bardzo wyraźne, a swoim kontrastem i głębią czerni bardziej przypominają ekran AMOLED, niż zwykły LCD. To naprawdę absolutny top, jeżeli chodzi o wyświetlacze w samochodach, włączając w to Volvo serii 90, którym akurat miałem okazję jeździć w tym samym czasie.

Dzięki temu korzystanie z nawigacji jest rewelacyjne. Wszystko wygląda przyjemnie dla oka, a jednocześnie jest czytelne. Do tego to naprawdę kawał ekranu, na którym widać gigantyczny obszar mapy. Jeszcze nigdy nie widziałem czegoś tak dobrego.

Dynamicznie, oszczędnie, 9 stopniowy automat

Układ napędowy to dla mnie także absolutny top, jeżeli chodzi o połączenie dynamiki z ekonomiczną jazdą autostradami. Mimo, że auto przyspiesza do 100 km/h zaledwie w 7,3 sekundy, przy 90 km/h można z powodzeniem uzyskać spalanie rzędu 4,2-4,5 litra na 100 km. Takie rzeczy zwykle nie idą w parze.

Podobne wyniki widziałem dotąd tylko w małych autach, typu Skoda Citigo, czy niewielkich Citroënach i Peugeotach. Ale tam siedziały małe, 3 cylindrowe silniki o znacznie mniejszych mocach. Tymczasem w Mercedesie mamy 2 litrowego diesla o mocy 194 KM, który ma też 400 Nm momentu obrotowego. To sprawia, że auto momentalnie zbiera się do wyprzedzania, pomimo że silnik popycha niemal 1700 kg o długości 4,92 m. To tylko o 0,15 m mniej od poprzedniej generacji Klasy S!

Auto potrafi utrzymywać niedorzecznie niskie spalanie także przy większych prędkościach. Przy 90 km/h E 220 d jedzie na biegu 7, a w zanadrzu jest jeszcze bieg 8 i 9. Dzięki temu przy 140 km/h można się przemieszczać zużywając 5,5-6,5 litra na 100 km. Dla mnie rewelacja, bo samochody luksusowe zazwyczaj gdy są tak dynamiczne, to już nie są oszczędne. Jeżeli chodzi o pracę automatycznej skrzyni biegów, tego w ogóle się nie zauważa. Są łopatki przy kierownicy, ale wszystko działa tak dobrze, że używałem ich jedynie do hamowania silnikiem.

Doskonałe kamery 360°

To, że auto jest ogromne, nie ma większego znaczenia przy manewrowaniu, bo kierowca ma do dyspozycji system kamer 360° o najlepszej jakości, jaką dotąd widziałem. Volvo w serii 90 ma niby podobną jakość, ale mam wrażenie że o włos słabszą. Co więcej wydaje mi się, że ubrudzenie kamer w znacznie mniejszym stopniu pogarsza jakość obrazu, niż w innych autach. To sprawia, że dookoła klasy E wszystko widać wyraźnie, a parkowanie z przykrego obowiązku zmienia się w całkiem fajną zabawę.

No i system świateł adaptacyjnych, który sprawia, że ręczna zmiana świateł mijania i drogowych staje się trochę dziwnym obowiązkiem. Po prostu włączamy światła automatyczne drogowe, a reflektory Multibeam LED Mercedesa sprawiają, że wszystko jest oświetlone, z wyłączeniem samochodów jadących przed nami i z przeciwnej strony. Jak dla mnie każde adaptacyjne reflektory LED, nawet te najtańsze z Astry, są naprawdę czymś, na co warto wydać pieniądze. To zupełnie zmienia podejście do jazdy w nocy.

Podobało mi się też, że auto nie było krzykliwe, a bardzo stonowane. Brak pakietu AMG powoduje, że tak nowoczesny Mercedes (W213 pojawił się w roku 2016) średnio zawraca na siebie uwagę. A to wraz z każdym upływającym rokiem wydaje mi się coraz ważniejszą cechą idealnego samochodu do jazdy na co dzień. Ale jeżeli ktoś chce bardziej krzykliwe wykończenie, większe felgi, bardziej agresywny grill, jest też taka opcja.

WADY

Wszystko jest inaczej

Ekran nie jest dotykowy, a sterowanie multimediami wymyślone przez Mercedesa nie było dla mnie intuicyjne. Tyle że Mercedesie w ogóle wszystko jest inaczej. W miejscu wycieraczek jest skrzynia biegów, a w miejscu skrzyni biegów - sterowanie ekranem. Dlatego dosyć regularnie używałem wajchy od zmiany biegów, gdy przednia szyba stawała się brudna. Wyświetlaczem można też sterować za pomocą touchpadu, pokrętła oraz panelu dotykowego na kierownicy. Opcji jest tak dużo, że przez 2 dni testu nie zdążyłem przyswoić co i jak.

Dla mnie multimedia Volvo serii 90 są najlepszym co branży motoryzacyjnej przytrafić się mogło, mimo że sam ekran jest trochę mniejszy i już nie tak fajny. Jego dotykowa obsługa bardzo przypomina obsługę smartfona, przez co od razu wiadomo co i jak. W przypadku Mercedesa trzeba się przyzwyczaić, a jak ktoś kupuje auto na lata, to nie powinien być problem.

Nawigacja chciała mnie wmanewrować w korek

W nawigacji jest funkcja informowania o ruchu drogowym i zdarzeniach. Jednak podczas wyjazdu z Warszawy zaufałem Yanosikowi. Dzięki temu że gapiłem się na obie mapy, zaoszczędziłem parę dobrych minut stania w korku. Chcę przez to powiedzieć, że wciąż nie widziałem skuteczniejszej nawigacji od tego, co oferują Mapy Google, albo wspomniany Yanosik. Ale to wciąż dotyczy każdego producenta, a nie jeździłem chyba już tylko Kią, Audi i Porsche. Więc nie ma co się czepiać Mercedesa, bo i tak nikt jeszcze nie rozwiązał tego lepiej.

System inteligentnych, adaptacyjnych świateł LED przestawał mi działać podczas jazdy w dosyć trudnych warunkach, kiedy padał śnieg. Potem magicznie się włączał, żeby po parunastu kilometrach znowu przestał działać. Z drugiej strony nie mogę kręcić afery, bo działo się to w zamieci śnieżnej. A w takich warunkach nie jeździłem żadnym innym autem z takim bajerem.

Wymiana opony wymaga cierpliwości

Brak fajnych zdjęć i w ogóle zdjęć wynika z faktu, że auto już drugiego dnia testów trafiło na lawetę. Przyczyną była dziura w jezdni, która przecięła oponę. Laweta przyjechała szybko i nawet nie musiałem wyciągać telefonu, żeby ją wezwać. Na podsufitce jest przycisk kontaktowy z serwisem. Wciskamy, mówimy co się stało i niczym się nie martwimy.

Zmartwieniem dla przyszłego właściciela może być fakt, że na takie opony, jakie założone były w testowej, musieliśmy czekać aż 6 dni, włączając w to weekend. Pewnie opona była nietypowa, jak i auto, ale gdybym miał Dacie Logan z 15 calowymi felgami, opony kupiłbym pewnie najbliższej w Biedronce i auto uziemione na kilka godzin.

Skrzypiące plastiki

Choć wnętrze Mercedesa jest naprawdę luksusowe i wygląda znakomicie, fotele przednie przesuwamy za pomocą zwykłej wajchy. Reszta regulacji, wraz z lędźwiową, jest już elektryczna. Poz tym plastiki imitujące drewno wyglądały baaaardzo skromnie w porównaniu do tego, co miałem w Volvo V90. Mało tego, przy nacisku panele dekoracyjne skrzypiały!

Android Auto jest, ale nie działa ze wszystkimi telefonami z Androidem

Implementacja tej funkcji przez producentów aut miała być uniwersalnym sposobem na przeniesienie ekranu smartfona na wyświetlacz nawigacji samochodowej. Przynajmniej tak to zrozumiałem z szumnych zapowiedzi Google. Tymczasem ani Xiaomi Redmi 3S (Android 6), ani Lenovo K5 (Android 5.1) mojego znajomego nie chciały współpracować z Mercedesem. Pozostaje więc mniej rozbudowany Bluetooth lub zmiana telefonu na iPhone.

Ceny

Klasa E w nadwoziu o nazwie Limuzyna startuje od 185 200 zł z 150 konnym silnikiem diesla. Wersja E 220 d, czyli silnik o mocy 194 KM, to już kwota 195 500 zł, ewentualnie 207 300 zł z napędem na 4 koła. Testowa wersja miała napęd na tył i była wyceniona na... 340 000 zł. Niestety wszystkie dodatki o których tutaj napisałem, wymagają dopłaty. Dorzuciłbym tylko wentylowane fotele, z myślą o zbliżającym się lecie i zmienił te drewniane wykończenie na jakieś aluminiowe, bo jest taka możliwość.

NASZA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIES. KORZYSTAMY Z USŁUG ADOBE TYPEKIT, GOOGLE ANALYTICS, DISQUS ORAZ FACEBOOK.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków